czwartek, 27 marca 2014

Zapomniałam

pisze pisze opowiadanie znaczy zakończenie, i bardzo bardzo bardzo dziękuje ze czytacie i komentujecie i ciesze sie ze sie podoba a ci którzy mieli łzy w oczach bardzo mnie to cieszy :Do to mi chodziło

No i znów przerwa

A ja ponownie was tu zostawiłam, jakoś nie ma motywacji do działania i nawet brak czasu. chciala bym robic rozne rzeczy ale ten brak czasu mnie dobija. Ponad to nie wiem co mozna zaskaujacego zrobic by ten blog był ciekawy.

no nic pewnie i tak wy moi kochani czytelnicy powoli przestajecie tu wchodzic bo nic nie ma :(

sobota, 8 lutego 2014

Newsy

Ma dla was fragmenty newsów kto? do kogo? , co?- to ,nie co później :)

,, Profesor Falkowicz nie dojedzie i nie jest mój! ..."


,,Ale miał w sobie coś ciepłego. A kiedy wyjechałaś….

- Jasne, to przecież wszystko moja wina!"

,,- Przem? Już nie śpisz? Mam dla ciebie prezent!"

"...- nic nie ukrywam po prostu nie chcę tego wszystkiego tłumaczyć na korytarzu
-to jedzmy do domu ja już sączyłam ty  nie .."

wtorek, 28 stycznia 2014

Opowiadanie

Nie jestem w stanie dłużej kontynuować  tamtego  opowiadania ale  mam pomysł jak je zakończyć. W tym  ‘’ cyklu’’ pojawi się jeszcze kilka 2-3 opowiadania i będzie to koniec . JEDNAK NIE KONCZE MOJEJ  przygody z pisaniem opowiadania będą się pojawiały lecz nie w takim długim ciągu będą na pewno krótsze historie  lecz może częściej…

W przedniej części
http://www.nadobre-i-nazle.blogspot.com/2013/11/cz-2-koncowka-juz-dzis.html

Kiedy Przemek pociągnął Wiki za sobą  w głąb pokoju . Agata zamknęła drzwi by  ich intensywne zajmowanie się sobą nie przeszkadzało innym .
Na dole Agata wpadła na wychodzących  Hane i Piotra
- Hej, nie wiesz gdzie jest Przemek , bo wszędzie go szukam , a Wiki też gdzieś zniknęła- Hana
-  YYY wiesz no rozmawiają  tam na górze, ale prosili by im nie przeszkadzać ,  wiesz chcieli się pożegnać  jutro nie będą mieli na to czasu..- Agata próbowała zatrzymać Hane na  dole
-  A masz racje, to pozdrów go ode mnie  i powiedz ze widzimy się na lotnisku- Hana
 Hana i Piotr  wyszli .


 Kolejna część

Po upojnej nocy spędzonej z Zapała, Wiktoria obudziła się sam w jego łóżku. Otworzyła oczy  oparła się na łokciach i spojrzała na pustą poduszkę obok.
Nigdzie nie było śladu jego obecności  tej nocy. Podniosła się do pozycji siedzącej  rozglądając się po pokoju czy przypadkiem nie zostawił nigdzie żadnej karteczki, informacji  ze nie żałuje tej nocy. Nie znalazła ani karteczki ani zostawionego śniadania czy kwiatka.  Jej serce z minuty na minutę pękało w drobny mak, roztrzaskało się jak stłuczona szklanka… łzy stanęły je w gardle i napierały na oczy
„ Do cholery nie mogę teraz płakać, nie teraz nie dziś, nie tu! Nie przez niego!”- myśli jak pioruny  wpadały do głowy. Pozbierał swoje ubrania i pośpiesznie je włożyła, w głębi duszy modliła się aby się nie rozpłakać . Uchyliła drzwi jak by sprawdzała czy  nikt jej nie zobaczy , chciała za wszelką cenę by nikt nie widział jej rozpaczy w oczach. Wyszła z jego pokoju  zrobiła dwa krok w stronę swojego..kiedy drzwi od łazienki otworzyły się
„ O nie został przyłapana ! nikt nie może zobaczyć ze wychodzi z jego pokoju!... chwila a może?, a może.. a może to..”- Wiktoria miała nadziej zaraz zobaczy Przemka

Jednak z łazienki wyszła jej blond przyjaciółka
- Nie musisz się ukrywać, przynajmniej przede mną- Agata w odpowiedzi na przerażany wzrok przyjaciółki
Wiktoria myślała ze o tym incydencie z Przemkiem nikt się nie dowie i zostanie to ich tajemnicą, wiec albo nie zachowali się wczoraj dość cicho albo Zapała jej wszystko wygadała zresztą nie pierwszy raz.
-  Co znów  Przemysław ci wszystko powiedział!?- pytała rozgniewana Wiki
- Wiki…to nie tak jak myślisz- Agata próbowała uspokoić przyjaciółkę
- Gdybyś mi wtedy go nie zabrała do dziś byli byśmy razem!!- Wiktoria wykrzyczała wszystko Agacie i trząsnęła drzwiami od swojego pokoju.
Agata spuściła  oczy  było je strasznie przykro ,, Wik ma racje gdybym wtedy tego nie rozwaliła może do dziś byli by razem, a jeśli nie to nie przyczyniła bym się do tego , w sumie to ja rozpieprzyłam każdy dobry związek w tym szpitalu „-Agata pogrążyła się w rozmyślaniach
Potem obie dziewczyny bezsłownie mijały się w kuchni notorycznie na siebie wpadając .
Wiktoria usiadła na wysokim krześle barowym przy blacie a  Agata przy stole.
Kończąc swoje śniadanie Agata podjęła próbę rozmowy z Wiki
-  Będziesz dziś na lotnisku?- Agata
- Będę- przyjaciółka  skutecznie ucięła temat i wyszła na rozpoczynający się dyżur.
Blondynka po chwili zrobiła to samo w szpitalu mijały się nie zamieniając ani słowa jeśli  już to tylko uwagi o pacjentach.
Wiktoria miała problem by skupić się na pacjentach każda szczęśliwa para na korytarzu przeprawiała ja o ból serca.
Modliła się aby dyżur jak najszybciej się skończył, aby w końcu zaszyć się w swoim pokoju.
Po południu nastała  ta długo upragniona chwila koniec, koniec tej męczarni wraca do domu!.  Pospiesznie zmieniła uniform na ‘’ normalne ‘’ ciuchy i pobiegła do domu. Otworzyła drzwi a w progu zobaczyła spakowany plecak  Zapały w kuchni usłyszała rozmowę  Hany , Piotra i Przemka ,żywo  o czym dyskutowali.
Zdjęła balerinki  i  trzymała je w dłoni , próbowała jak najciszej  dostać się do swojego królestwa , nie miała ochoty  i  siły na udawanie że wszystko jest w porządku .
Ale niestety jej niezawodny plan ‘’ ucieczki’’ zawiódł bo jak zwykle spostrzegawczy Piotr Gawrylo musiał ją dostrzec
- Wiki!! Część! Choć tu do nas-Piotr
Wiki spuściła zrezygnowana  głowę i zeszła te trzy schodki niżej i skierował swoje kroki do kuchni.
Weszła do kuchni i od razu jej wzrok padł na Zapale któremu nie umknęło  iż Wiki trzyma w reku buty i domyślił się czemu tak bez słowa chciał wejść na górę.
W kuchni zapadło milczenie a Wiki i Przemek  patrzyli na siebie , w ich oczach malował się smutek, żal przeplatany z goryczą. Jednak nie dane im było porozmawiać
- To czekamy tylko na Agatę i jedziemy- Piotr
I na te słowa w drzwiach pojawiła się ów osoba. Dobra to skoro  jesteśmy w komplecie to jedziemy
Cała 5 udał się do auta. Hana prowadziła , Piotr siedział  obok  a z tyłu  Przemek ,Wiki, Agata – dokładnie w takiej kolejności.
Hana wyczuła napięcie będące pomiędzy jej bratem a Wiktorią i starała się poruszać  neutralne tematy lecz gdy odezwał się Przemek to Wiki rezygnował z rozmowy i odwrotnie gdyby nie obecność Agaty pewnie  żadne poruszane  temat nie był by pociągnięte.
Na szczęście jakimś cudem podróż na lotnisko dość szybko się skończyła.
Hala odlotów
Przemek postawił plecak na ziemi i stanął naprzeciwko przyjaciół i rodziny.
-Ma nadzieję że za rok spotkamy tu się ponownie- wypowiadając  te słowa spojrzała na Wiki
- Braciszku ma nadzieje ze nie dasz się tam zabić! Trzymaj się!- Hana podeszła do brata i mocno go uściskała szepcząc mu na ucho- pamiętaj kocham Cie , mniej się na baczności i błagam wróć do nas nie tylko ja na Ciebie tu czekam pamiętaj.
Piotr tez pożegnał się z przyjacielem
Potem przyszła kolej na Wiktorię  której do oczu cisnęły się łzy. Powoli podeszła do Przemka zatrzymując się kilka centymetrów od niego patrzyła mu w oczy które teraz  zrobiły się bardzo smutne, zapewne tak samo jak jej. Chciała mu powiedzieć jak bardzo będzie jej go brakowało, jak bardzo ją ostatnio zranił, zapytać co dalej z nimi czy są jacyś oni i czemu wyszedł nic nie mówiąc czemu ja tam zostawił ...  i ostatnie czy ją kocha czy to co się wydarzyło faktycznie nic dla niego nie znaczy… Miała jeszcze mnóstwo innych pytań lecz nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa… Wpatrywała  się w jego oczy  chciała pożegnać go pocałunkiem lecz nie miała na to odwagi.
Przemek również milczał chciał jej tak dużo powiedzieć , wytłumaczyć  , lecz za razem  czego by nie wypowiedział było by złe.  Spojrzał na nią , przybliżył się  do niej  .. patrzył w oczy w, te przepełnione smutkiem oczy.
Oboje  nie wiedzieli  co mają sobie powiedzieć , brakowało im słów. Przytuliki się tylko jak  przyjaciele a Wiktoria odeszła szybko  ukradkiem ocierając łzę z policzka. Widząca to Agata położyła  wspierająco rękę na ramieniu przyjaciółki która nie była w stanie odwrócić się ponownie do Przemka i przez chwilę stała tyłem wykorzystując  moment kiedy Agata żegnała przyjaciela.
Agata podeszła do Przemka
- Nie wiem co wy wyprawiacie, nie wiem co jest grane ale czy to co robisz naprawdę ma sen? Jeśli tak to udanej podroży- Agata przytuliła przyjaciela i wróciła do Wiki  która wtuliła się w jej ramię.
Przemek odszedł do reszty grupy
A Hana, Piotr, Agata i Wiki wrócili do domu
Dom  Hany i Piotra
- Myślisz że Wiki chodzi tylko o wyjazd Przemka że to tak z tego powodu?- Hana
- Znam ją dość długo i myślę ze chodziło o coś więcej- Piotr
- Ja też  tak myślę, ale o co mogło chodzić, ja wiem że kiedyś oni razem ale chyba nie odżyły dawne uczucia? –Hana
- Myślę że coś może być na rzeczy- Piotr
- Spróbuje  czegoś więcej się dowiedzieć w szpitalu..- Hana oparła się o blat kuchni
Piotr podszedł do niej  i położył jej ręce na biodrach
-Nie myśl o tym teraz-Piotr obdarzył Hane pocałunkiem .



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z plotek- tajne przez poufne

Co za plotkarski świat heheh... z plotek wiem że do serialu ponoć ma wrócić Tomasz:) ...::):)) CO WY TA TAKI POWRÓT? 

wtorek, 7 stycznia 2014

Kochani chyba coś na mnie spłynęło

Kochani ostatnio chyba coś na mnie spłynęło i zaczęłam pisać i daje fragment by nie było

,,Po upojnej nocy spędzonej z Zapała, Wiktoria obudziła się sam w jego łóżku  . Otworzyła oczy  oparła się na łokciach i spojrzała na pustą poduszkę obok.
Niebyło nigdzie śladu ze on tu był tej nocy , podniosła się do pozycji siedzącej  rozglądając się po pokoju czy przypadkiem nie zostawił nigdzie żadnej karteczki, informacji  ze nie żałuje tej nocy. Nie znalazła ani karteczki ani zostawionego śniadania czy kwiatka.  Jej serce z minuty na minutę pękało w drobny mak, roztrzaskało się jak stłuczona szklanka… łzy stanęły je w gardle i napierały na oczy
„ Do cholery nie mogę teraz płakać, nie teraz nie dziś, nie tu! Nie przez niego!”- myśli jak pioruny  wpadały do głowy. Pozbierał swoje ubrania i pośpiesznie je włożyła, w głębi duszy modliła się aby się nie rozpłakać . Uchyliła drzwi jak by sprawdzała czy  nikt jej nie zobaczy , chciała za wszelką cenę by nikt nie widział jej rozpaczy w oczach. Wyszła z jego pokoju  zrobiła dw krok w stronę swojego..kiedy drzwi od łazienki otworzyły się"

pytania i odpowiedzi

kochanie nie wiem czy w serialu Wiki i Adam będą razem, niestety takiej informacji nie posiadam:) a poniższe informacje wykorzystałam od dobrej woli Asi:)
A jeśli chodzi o watek Wiki to wiem że ktoś wróci do jej życia znów ta postać  może się pojawić choć jeszcze nie teraz... więcej nie mogę.:)- znów zrobię zamieszanie ale błagam fani fawi i adwi bez emocji to ponoć tylko plotka  :) ja coś ustalę dam znać :)

Dziękuje Anonimowi za miły komentarz : ) bardzo bardzo dziękuje

niedziela, 5 stycznia 2014

Imprezowo -544 przed, przed premiera

Na razie jedno zdjęcie z odcinka 544:)


Mam wrażenie, że nic ważnego mnie tu nie czeka- Przemek dowiaduje się o ciąży Oli

Tuż przed wyjazdem na misję, Przemek odbywa ostatni dyżur w Leśnej Górze. I ostatni raz operuje z Wiktorią.
Lekarka wciąż ma nadzieję, że przyjaciel zostanie w Polsce. Jednak Zapała,
rozgoryczony, rzuca cicho:
- Mam wrażenie, że nic ważnego mnie tu nie czeka. Ty, Agata, Adam na coś się
zdecydowaliście, a ja.. jakoś nie widzę przed sobą celu!
I po chwili otwarcie wyznaje, że chodzi o miłość.
- Wiesz, nam jakoś nie za dobrze wyszło. Przez chwilę myślałem, że może ta mała Ola.
- Za długo się zbierałeś. Ktoś cię ubiegł.
- Naprawdę? Nie wiedziałem, że się z kimś umawia.
- No nie mów mi, że nie zauważyłeś, że ona jest w ciąży!
Doktor Consalida - nieświadoma, kto zostanie wkrótce ojcem - wzrusza tylko
ramionami. Za to Przemek od razu domyśla się prawdy... I jest w szoku!
Czy młody chirurg zostanie jednak w kraju i otoczy Olę opieką? 

witajcie po świętach i nowym roku

Wiem wiem popełniłam grzechów mnóstwo i nic nie pisze ale ma za dużego lenia mam pomysły ale nie ma siły pisać :)
Dziś jednak postanowiłam coś tu dodać nie obiecuje opowiadania nie wiem może jakieś foty czy coś ale pierw pytanie do was czy widzieliście przeciek z  kolejnych 2 odcinków?

środa, 18 grudnia 2013

Sweterek na drzewko..:)



Moim zdaniem teks odcinka. A jak wy sadzicie?









Agata: -Jest 7 rano można wiedzieć co ty robisz?
Wiktoria:  -Sweterek na drzewko
Agata: - Co?


 Na twarzy Agaty pojawia się uśmiech
 Agata:- hym
Wiktoria: To pozwala się odprężyć i się zrelaksować i pozbierać myśli
Agata:  I uciec

Wiki: Ja nie uciekam, po prostu ja ma więcej czasu ! Nie lubię siedzieć  bezczynnie
Agata : O to wspaniale, to choć ze mną
Wiki: Gdzie?
Agata : Na warsztaty bioenergioterapi.


Wiki: Po co?










Agata : yy żeby nie siedzieć bezczynnie ,na przykład?
Wiki: czekaj, czekaj, czekaj to ze mną jest już tak źle że mi potrzebne takie uu czary mary . один, два .Przestań..-Wiki zaczyna się śmiać i kładzie głowę na kolanach przyjaciółki –Przepraszam -dodaje 
Wiki po chwili  : Agata? Po co ci to?
Agata :  Nie mogę z Toba o tym rozmawiać
Wiki: dlaczego?
Agata :  Bo masz zła aurę.
Wiki: Dobra rozumiem




niedziela, 1 grudnia 2013

Dziekuje

Jestem mile zaskoczona i zdziwiona tymi komentarzami dziękuje bardzo to motywuje do pracy, wiec dziś pisze opowiadanie :)

środa, 20 listopada 2013

A dziś na blogu

A dziś na blogu znajdziecie zdjęcia i opowiadanie

oblanie kwasem -opowidanie


 Mini opowiadanie  jednorazowe zainspirowane tym co na planie i tym co w zwiastunie
.  masa błędów przepraszam  będę poprawiała  na bieżąco


Oblanie kwasem





Wieczór hotel rezydentów
Wiki wyciąga mąkę z szafki i wysypuje  połowę torby na blat ,do kuchni wchodzi Adam.
- O przepraszam, myślałem że tu nikogo nie ma- Adam  chciał się wycofać z kuchni  lecz Wiki go zatrzymała
- Hej  poczekaj, co jest?- Wiki otrzepując  ręce z mąki
- Nic nie będę ci głowy zawracał- Adam spuścił głowę
-  Wiesz już mi ją dziś raz zawróciłeś ,muszę się jakoś zrehabilitować po tej nie udanej operacji – Tym razem Wiki posmutniała
- Przestań to nie twoja wina, tej nogi nie dało się uratować-Adam
- Dobra- Wiki otrzepała ręce z mąki-pokaż co tam masz-Wiktoria wskazała głową na trzymaną kartkę
-A nic takiego … -Adma  oparł się o blat kuchni –  To papier z Urzędu Stanu Cywilnego odnośnie mojej mamy i jakoś nie ma odwagi go otworzyć- Adam
- Wiesz myślę ze to trudne stanąć oko w oko z prawdą ale chyba lepiej to wiedzieć niż dalej żyć w niewiedzy- Wiki

-  Racja ale boje się..-Adam
- Słuchaj ale tak to codziennie będziesz się tym gryzł i zastanawiał a tak to będziesz miał jasność -Wiki
-  Przeczytaj to za mnie-Adam
- Ja? Co ty, oszalałeś , nie mogę –Wiki
- proszę , chyba łatwiej mi będzie to przetrawić słysząc to z twoich ust-Adam
- dobrze- Wiki wyciągnęła dłoń po kopertę, otworzyła ją i prześledziła tekst w pewnym momencie jej wzrok się zatrzymał, spojrzała niepewni na Adam i ponownie znów na teks.
Te spojrzenie nie umknęło Adamowi
-Coś nie tak?- Adam

Wiki spojrzała  na Adam  nie wiedziała czy to dobry pomysł mu o tym mówić
-Wiki mów! -Adam
- Ok , tu jest napisane że twoi rodzice zginęli w wypadku- Wiki spojrzała na Adam  który  tylko przytknął  ,uśmiechnął się i wyszedł z hotelu
- Adma! -Wiki  krzyknęła za nim lecz on już był na zewnątrz. Założyła buty i włożyła sweter i wyszła za nim, znalazła go na ławce przed hotelem
- Mogę?- spytał siadając na ławce
-  Jasne..-Adam
 Początkowo  oboje milczeli  Wiki wpatrywał się w gwiazdy , Adam patrzył przed siebie
- Dziękuje- Adam połaził rękę  na jej dłoni- jeszcze raz dziękuje, dzięki tobie już wiem wszystko- Adam złapał ją za rękę
Wiki odwzajemniał uścisk  lecz po chwili wysunęła  rękę trochę ja ten gest speszył.
Potem przyjaciel rozmawiali  o minionym dniu
Następnego dnia oboje  stawili  się na dyżurze.
Wieczorem pokój lekarski,  Wiki wypełnia papiery , wchodzi Adam
- Hej a ty nadal tu-Adam trzymając coś za plecami.
- tak ale już kończę- Wiki spogląda na przyjaciela który jest uśmiechnięty- A ty co taki wesoły?
- Bo chce ci podziękować  i mam coś dla ciebie-Adam
Wiki zdziwiona patrzy na kolegę
- Ale nie musisz mi dziękować- Wiki
-Ale chce- Adam stawia na stole przed nią  pluszowego brązowego psa
Wiki wybucha ze śmiechu widząc swojego nowego przyjaciela
- co to?- rozbawiona Wiki pokazuje na psa
- Z tego co się orientuje to  pluszowy pies- Adam  kuca obok koleżanki i spogląda na pieska
- To widzę, ale nie trzeba było..-wiki
-nie podoba ci się?- Adma
- Nie no jest słodki  i …- Wiki uśmiecha się
-  Chce żeby miał na ciebie oko- Adam
- Wiki kreci z uśmiechem głową, podnosi się , to samo robi Adam , wkłada pieska do torby  i całuje Adam w policzek.
- Trzymaj się i dziękuję, znajdę dla niego dobre miejsce- Wiki wychodzi
Po chwili i Adma opuszcza pomieszczenie, wychodzi ze szpital zapalić papierosa z daleka obserwując  odchodząca Wiki. Nagle jakiś mężczyzna pobiega do Wiki z mała butelka i wylewa jej zwartość dziewczyna  zasłania się torbą i upada na schody zaczyna krzyczeć z bólu. Adma rzuca papierosa na ziemie i biegnie do przyjaciółki. Podnosi przerażoną dziewczynę ziemi.  Wiktoria wpada w ramiona Adam cała drży i płacze z bólu.
Adam prowadzi Wiki na izbę przyjęć , pomaga jej zdjąć kurtkę
 Pierw  pobieżnie  ogląda czy nie ma innych ran następnie zajmuje się  oblanym kwasem ramieniem
- Już kończę- Adam  kończąc bandażować- Zaraz powinno przestać boleć
-Spoko – odpowiada Wiki zaciskając wargi z bólu
Ok  już wszystko zrobiłem Adma spogląda na przerażoną  przyjaciółkę
-  Już mogę iść tak?- Wiki
-O nie ! nie wypuszczę Cie  w takim stanie- Adam
-Ale nic mi nie jest, naprawdę- Wiki próbując  tymi słowami uspokoić samą siebie
Nagle drzwi do gabinetu otwierają się gwałtownie i wchodzi wzburzony mężczyzna
Wiki zaczyna drzeć i przysuwa się bliżej Adma
- Przepraszam do cholery!!! Ile mam tu jeszcze czekać!- mężczyzna
- przepraszam ale jestem zajęty, nie widzi pan?- Adam
-  No waśnie widzę!- mężczyzna  pokazuje głową  przerażoną Wiktorię która prawię wtula się w Adma
- Proszę stąd wyjść ! – Adma
- przepraszam jak długo mam czekać aż ta paniusia się panu w rękaw wypłacze !-mężczyzna nadal krzyczy
-Siostro  proszę wyprowadzić tego pana-Adam
- dobrze- pielęgniarka wyprowadza  mężczyznę
Adam przytula Wiki która zaczyna płakać. Adam by uspokoić przyjaciółkę głaszcze ja po włosach i głowie , całuje w czoło
- Wszystko będzie dobrze- Adam całując w czoło Wiki.


Koniec jak na dziś Mozę ciąg dalszy nastąpi jeszcze nie wiem

a jednka

dobra kochani mam wene pisze moze zdarzę do 20.40!!! trzymać kciuki

nie udało się

Chyba nie dodam odpowiadania o oblaniu ja kwasem ale może to i lepiej na razie nie ma weny..

A teraz pytanie czy serialowa Wiki własnie robi ciasto czy to wzorek?
Bluzka Wiktorii i jej ręka jest wyraźnie ubrudzona mąką czy mi się to tylko wydaje?- A tak mała rozkmina dziś dzień , penie macie ich więcej :D


Zwiastun!!!

Zwiastun tego co za tydzień!!!
http://archiwum.nadobre.tvp.pl/119872

już za tydzięń

A teraz coś specjalnego!!!




odcinek 539 już za tydzień





A co za tydzień?






f4a129a8 a139 461f 9322 36cfb03e9117 xxl

Dziekuje

Dziękuję wszystkim którzy ostatnio skomentowali opowiadanie  , nie wiem czy będę to komentowała ale jest to fajna inspiracja do opowiadania, mam nadzieje że niedługo ja sam coś już w końcu dodam :d

niedziela, 17 listopada 2013

JEDNORAZOWE OPOWAIDANIE

Poniżej znajdziecie JEDNORAZOWE OPOWIDANIE


 Witajcie. Postanowiłam z koleżanką 

Kasią połączyć siły i napisałyśmy razem 


opowiadanie :0


Zapraszamy do czytania, komentowania



Dramat Wiki

Ten dzień zaczął się normalnie, nie zapowiadał nic złego.  Wiktoria od czasu oblania kwasem pierwszy dzień zaczęła pracę. Po popołudniu, gdy wypełniała karty nagle wszedł pewien mężczyzna.
- Co ty kur.wa sobie wyobrażałaś, że cię nie znajdę i nie dobije!- Mężczyzna krzyczał pełen agresji.
Wiktoria podniosła się z krzesła i stanęła oko w oko ze swoim oprawcą, zrobiła kilka kroków do tyłu- Co pan tu robi?- Przerażona Wiki zaczęła powoli panikować jednak nie dała tego po sobie poznać.
- Chce byś się czuła tak jak moja córka, która nie może realizować swoich marzeń. A ty wiesz, co to znaczy.- Zaczął krzyczeć.
- Przykro mi, lecz zapewne ktoś już panu tłumaczył, że nie było innego wyjścia. Pana zachowanie nie przywróci jej stopy. - Wiki ledwo powstrzymywała drżenie głosu.
-  Nie? Ale może pokaże to pani jak ciężko jest żyć bez reki czy nogi jak nie można normalnie funkcjonować! Nie pozwolę na to by odpowiedzialny za to lekarz nie uniknęła kary! Moje dziecko nie wróci już nigdy do tego, co lubi! A pani będzie mogła nadal operować i krzywdzić ludzi!. Musisz zobaczyć jak to jest!- mężczyzna zrobił krok w stronę przerażone lekarki. Wiki spostrzegła błyszczące ostrze noża trzymanego przez mężczyznę w  prawej ręce.
- co to jest? Co pan robi ?- Wiki cofnęła się kolejne kilka kroków w stronę rogu pokoju lekarskiego.
- A na co twoim zdaniem to wygląda?- mężczyzna zacisnął dłoń na rękojeści noża i wysunął go w stronę Wiktorii- Chce ci odrąbać rękę su.ko! -Mężczyzna zrobił krok w stronę Wiki. Wiki ogarnął strach
- Niech się pan uspokoi- Wiki uniosła ręce w geście uspokojenia mężczyzny.
- Ja jestem spokojny i to bardzo. Chce tylko by nastała sprawiedliwość.- Podszedł do niej.
- Proszę Pana proszę się uspokoić to co pan robi nic nie zmieni poza tym jak ktoś tu wejdzie to pan będzie miał najbardziej przechlapane wie pan policja itd. A tak to możemy się rozstać w porozumieniu.
- Ty chyba żartujesz może jeszcze mi zaproponujesz łapówkę za milczenie, co? -W tej chwili rękę z nożem  podniósł w stronę jej głowy.
- Człowieku to nie ma sensu błagam nie…- w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się.
- Zostaw ją- Adam wszedł do pokoju lekarskiego i doznał szoku, początkowo chciał obezwładnić napastnika lecz zdał sobie sprawę że nie jest to dobry pomysł.
- W ten sposób nic pan nie zdziała, zabijesz ją i będziesz miał same problemy a jej śmierć nie przyniesie ukojenia-Adam próbuje uspokoić napastnika.
- Moja córka przez nią straciła nogę! Ja chce jej tylko pokazać jak to jest!- Stwierdził ojciec pacjentki.
- Trafisz przez to do wiezienia, chcesz by twoje dziecko przez wiele lat widziało ojca w więzieniu?!Zmarnujesz sobie i córce życie!- Adam próbował uspokoić mężczyznę
- Masz dzieci?! No masz dzieci? -Mężczyzna zaczął agresywnie krzyczeć.
Adam spojrzał na Wiktorię, wiedział że ona właśnie myśli o swojej córce.
- Nie -Adam
- To nie wiesz jak czuje się ojciec, który musi patrzeć na cierpienie swojego dziecka!-
-nie  ale..-Adam nie dokończył bo Wiki mu przerwała
- Ja ma córkę-Wiki odezwała się z trudem.
- Chyba nie chcesz zrobić z jej córki sieroty, pomyśl, co by twoja córka na to powiedziała, na pewno by nie chciała tego-Adam spróbował z tej strony do niego przemówić. Mężczyzna odwrócił się w stronę Adama- Ja tylko chce sprawiedliwości- gwałtownie podszedł do Wiki i uniósł nóż zamachnął się i upadł obok Wiki wypuszczając nóż z ręki za przyczyną Adama który  obezwładnił napastnika przewracając go na ziemię i wykręcając mu ręce do tyłu , czym spowodował upadek noża. W tym momencie do pokoju wszedł ochroniarz, który akurat przechodził obok i przejął bandytę,. Adam najpierw spojrzał na Wiki która stała pod ścianą przy oknie totalnie przerażona ze łzami w oczach. Podszedł do niej i ją przytulił- Wiki już w porządku najważniejsze, że nic Ci się nie stało.
- Dlaczego? Dlaczego zawsze ja? Mam tego dość. - Powiedziała Wiki wtulając się w niego i dając upust swoim emocjom. On głaskał ją po głowie, potem przytulił mocniej do siebie i głaskał po ramionach, przesuwając dłońmi w górę i w dół do momentu aż przestała drżeć. Kiedy Wiki względnie wyglądała na spokojną, odsunęła się od niego jednak tylko na tyle by spojrzeć na jego twarz
- Dziękuje, bardzo dziękuje, po raz kolejny mnie przed nim uratowałeś-
 - Jesteśmy przyjaciółmi, więc to mój obowiązek-Adam spojrzał w jej oczy i pomiedzy nimi zapadło milczenie.
Wiki odwzajemniła spojrzenie, lecz po chwili wzięła głęboki oddech - Czy mógłbyś mnie już puścić - Wiki zawstydzona spuściła wzrok oczekując momentu, w którym Adam zdejmie ręce z jej ramion.
- Tak jasne- Adam speszony podniósł ręce do góry. Wiki odsunęła się od niego w kierunku wyjścia, lecz przy drzwiach zawahała się, ponieważ strach i wyobraźnia wróciły do niej.
- Wiki, w porządku?- Zapytał Adam widząc jej niepewne zachowanie.
- Tak, a co ma być nie w porządku?- Lekarka jak zawsze chciała udać twardą.
-  To może pójdziesz do hotelu chyba na dziś masz dość dyżuru co?- Zapytał tak na luzie.
- Nie, dam radę idę na odział. - Odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Ok, ja coś jestem w lekarskim.- Przypomniał Adam a Wiki wyszła.
Idąc korytarzem obserwowała mijających ją mężczyzn, w każdym widziała potencjalne zagrożenie. Na końcu korytarza jak światełko w tunelu zobaczyła Przemka, przyspieszyła kroku i niemal wpadła w ramiona przyjaciela.
-Wiki? Co jest?- Przemek zapytał za bardzo nie wiedząc jak się zachować
- Nie wiem… nie wiem, co się ze mną dzieje, nie mogę tu dłużej zostać, zabierz mnie stąd proszę- Wiki powiedziała na jednym tchu.
Przemek objął ją ramieniem i wyprowadził ze szpitala, usiedli razem na ławce przed hotelem. Wiki podciągnęła kolana pod brodę i oparła na nich głowę, milczała i zaczęła wpatrywać się w przestrzeń przed sobą. Nagle na jej policzkach pojawiły się łzy i jedna po drugiej spływały po policzkach. Przemek przechylił ją do siebie i objął. Oboje milczeli przez dłuższą chwile.  Pocałował ją w czubek głowy.
- Powiesz mi, co się stało? -Przemek zapytał delikatnie.
- Ten facet co oblał mnie kwasem, on znów tu był on próbował ..on …chciał mnie zabić -Wiki nie mogła złapać oddechu ponownie przed jej oczami przewijał się ten obraz.
Przemek dłońmi objął jej twarz.
- Wiki, Wiki !- Przemek próbował dotrzeć do przyjaciółki, lecz ona wydawała się jak by nieobecna, nic do niej nie docierało.
- Wiki. Wiki! Hej ,co się dzieje?! Wiki- próbował Przemek ponownie sprowadzić na ziemię.
- Tak - Wiki powoli odzyskiwała świadomość.
- Odprowadzę cię do hotelu, dobrze?-  Zaproponował jej Przemek.
Wiktoria potulnie podniosła się z ławki i poszła z nim do hotelu. Przemek zaprowadził Wiki do pokoju
- Przyniosę ci coś do zjedzenia i ciepłą herbatę, a ty się połóż i odpocznij- Wiktoria wykonała prośbę  przyjaciela i  położyła się na łóżku i przyciągnęła kolana do siebie próbując w ten sposób odciąć się od świata.
Po kilku minutach Zapała wrócił do pokoju Wiki z kanapkami i herbatą lecz zastał Wiktorię śpiącą , nakrył ją kocem i wyszedł z pokoju.
Wieczór
Tylko jedna słabo świecąca się lampka zdradzała ze ktoś jest w kuchni hotelu rezydentów. Na krześle przy stole z kubkiem herbaty, która już zapewne wystygła siedziała Wiktoria. Wpatrywała się w światła karetki migoczące za oknem. W którymś momencie do hotelu wszedł Adam. W pierwszej chwili myślał, że nikogo nie ma dopiero za moment zauważył, że w pomieszczeniu siedzi Wiki. Zdejmując kurtkę wszedł do wewnątrz.
- Hej, co tak sama siedzisz po ciemku? Gdzie wszyscy?- Zapytał zapalając górne światło.
- Nie wiem. Zgaś tak lepiej.- Odezwała się Wiki obojętnie.
- Wiki przestań ciągle o tym myśleć, zacznij normalnie funkcjonować. - Powiedział kucając obok niej.
- Adam, jeszcze raz chciałam Ci bardzo podziękować, żeby nie ty…
- Przestań każdy by tak postąpił na moim miejscu-Adam uśmiechnął się do niej.
 Wiki objęła jego twarz dłońmi, nachyliła się i pocałowała go w policzek, po chwili ich oczy się spotkały a ich oddechy zaczęły mieszać. Wiktoria nadal obejmowała twarz Adama dłońmi i nadal jej twarz była blisko jego twarzy. Po chwili ich twarze były coraz bliżej a usta wyrywały się do pocałunku.
W końcu ich usta się ze sobą zetknęły, najpierw w delikatnym pocałunku potem w coraz to bardziej namiętnych pocałunkach. Ona zsunęła się z krzesła i uklękła obok niego, z minuty na minutę ogarniał ich szał namiętności. Ona, czym prędzej próbowała pozbawić go bluzki, wsuwając mu ręce pod nią i przesuwając nimi w górę unosząc tym samym materiał, po chwili bluzka leżała już na podłodze.

On natomiast przejechał rękoma z szyj na dekolt gdzie palcami wyczuł rozchyloną cześć jej koszuli po omacku znalazł pierwszy guzik, potem szybko kolejne, po chwili jego ręce dotarły do jej brzucha a jego usta do jej szyj, młoda lekarka odchyliła głowę do tyłu a Adam schodził pocałunkami coraz niżej, aż dotarł do tych fantastycznych wzniesień na jej dekolcie. Zostawił tam kilka pocałunków i ponownie wrócił do jej ust, ona nie była mu dłużna, jej ręce teraz przesuwały się po jego klatce piersiowej, czym powodowała, że jego ciało zaczynało drżeć. Adam zsunął z jej ramion koszulę i rękoma pieścił jej ciało aż doszedł do spodni, oporny materiał dość szybko choć oboje musieli wstać i kolejne udało się usunąć teraz jego ręce pieściły jej biodra następnie ponownie brzuch i jeszcze skryte w biustonoszu piesi. Wiktora złapała jego dłoń i pociągnęła  za sobą na górę tam spędzili upoją noc.

niedziela, 10 listopada 2013

Małe co nie co i żarłoczna Hana

Oto moje skany z odcinka dla tych którzy jeszcze jego nie widzieli , jutro dodam jeszcze teksty . A może ktoś z was ma swój ulubiony z tego odcinka lub kogoś kto nie oglądał interesuje jakiś konkretny? zapraszam do komentowania

pisania -podpowiadania mi.

A dla tych co lubią wpadki przyjrzyjcie się w tym odcinku winogronom jakie dostaje Hana bo pierw jest to cała ciemno filetowa kiść a potem kilka czerwonych na gałązce :)

Czy to Hana jest tak szybka czy ja się mylę?

odc 537

Co tak rozśmieszyło Wiki?
Relacje Wiki i Adam nabierają różowej barwy:)




odc 537

Kto spowodował uśmiech na twarzy Wiki :)??



odc 537 Adam i Wki

Zwierzenia Wiki i Adam.
Wiktoria mówi o Blance:)



Moja zapowiedz tego co niedługo w na dobre

Kilka skanów z odcinka - jutro dodam kilka tekstów:)

Falkowicz przysiada się do siedzącej na kanapie Wiki rozmawiają o Adamie .






 -Nie przyszyłem tu na ploty...

 Falkowicz wyciąga z marynarki małe pudełeczko....czy znów to jest prezent dla Wiki?



sobota, 9 listopada 2013

...

Opowiadanie jeszcze się pisze:) dziękuje za komentarze :). Nic nie dodaje na razie bo trochę mało czasu ale pomyślałam sobie że jeśli mi się uda i dla tych co jeszcze nie widzieli nowego odcinka to może jakiś  mój flesz tego co się wydarzy? czy ktoś jest chętny?

piątek, 8 listopada 2013

Hej wszystkim

Z racji tego że jestem chora pisze do was i dla was:)

Ewelino skorzystam z twojej podpowiedzi jednak pierw muszę ogarnąć te watki w moich opowiadaniach:)

To na tyle na dziś

niedziela, 3 listopada 2013

fota fota

i już foty brak :)  skoro taką to ma reakcje:)

Oj oj

Ale mój post wywołał na forum  rozmowę:)
Kochani ale wyluzujcie:)
Po pierwsze fakt z Agatą to tak ze Konica rzuci w jej stronę jedno zdanie - nie przypuszczałam ze to stwierdzenie wywoła aż tyle emocji. Źle się wyraziłam:) Przeprasza

I żeby było jasno nie wiem kto zareaguje na oblanie kwasem Wiki pierwszy ale opatrywać jej ranę będzie Adam.

I z zadnym innymi informacjami nie ma na forum do czynienia nie pisze nic co by was kiedyś lub teraz wkręcać:)


A co do tego co jest na blogu  OPOWIADANIA są  FIKCJĄ! !!! .
Tylko o oblaniu kwasem jest prawdą :)! Niechacie nie wierzcie  nikt wam nie karze :) :)
I więcej luzu:)
Dla fanów FaWi miał bym coś jeszcze ale boje się coś pisać bo będzie oburzenie . Wiec nic nie zdradzam siedzę cicho! i tak będzie dobrze:)

a po lewej stronie bloga

Po lewej stronie bloga  znajdziecie  linki utworów  śpiewnych przez dwie aktorki  naszego serialu dodałam kolejne linki :)

A może jednak? i K O N K U R S !!!!!!!!!!!!!!

Myślę zje jednak  dodam opowiadanie z tym wydarzeniem :) a wiec trzymajcie kciuki by mi się udało :) przed 540 odcinkiem bo to wtedy lub w okolicach tego odcinka  będzie te oblanie kwasem.


 KONKURS!!!!!


A teraz coś dla fanów Emilii :) konkurs w którym można wygrać jej  autograf :)!!!   po szczegóły zapraszam tu :)

https://www.facebook.com/notes/emilia-komarnicka-fan-club/konkurs-plastyczny/330898350385376

P.S  Jeśli ten konkurs jednak nie jest dla was to czekajcie na pewno pojawi się następny :)!!!1

Zapraszam tez do polubienia  OFC:) Emilii Komarnickiej 



sobota, 2 listopada 2013

No i dupa!! a raczej świat seriali!!!

 Nie zdarzyłam przed światem seriali!!! A miałam to dodać w opowiadaniu. Tak jak już wiecie Wiki zostanie oblana kwasem .
Z tych informacji co ja mam ranę opatrywać  jej będzie Adma i to  w jego ramionach będzie się wtulała i płakała  po jej opatrzeniu.- To właśnie miał być ta informacja z planu  no ale cóż  może innym razem mi się uda?
Przpraszam.

A i w tym odcinku prawdopodobnie będzie Agata podrywana przez Konice .
A dla Fanów Falko i Wiki- zadzwoni on do niej po tym wypadku  i będzie pytał o jej stan zdrowia

cz 2 - całość

I po chwili obiekt  wyszedł ze szpitala i kierował się w stronę  hotelu.
- Idzie!- krzyknęła Wiki
Wszyscy w napięciu czekali na pojawienie się Przemka.
Zapała wszedł do salonu i zobaczył  wszystkich swoich znajomych ,balony na podłodze i napis zawieszonym  przy oknie ,,Do Zobaczenia  Przemo!”.  Bardzo ucieszył się ze  jego przyjaciel  chcą go tak pożegnać . Po godzinie do imprezowiczów dołączyła Ola.
- Miło Cie widzieć –Przemek witając w drzwiach dziewczynę
- Cieszę się ze dostałam zaproszenie ,choć szkoda że wyjeżdżasz- Ola
- Nie obejrzysz  się jak wrócę tu ponownie, to kilka miesięcy a teraz się rozbierz i dołącz do nas a ja idę po sałakę  do kuchnie- Przemek wskazał zachęcająco ręką na salon i zrobił kilka kroków w stronę kuchni
- Przemek!?- Ola zatrzymała go w połowie drogi
- Tak – Przemek odwrócił się w jej stronę
- Chciała bym z tobą porozmawiać …-Ola
- To mów śmiał o co chodzi – Przemek
- Ale tak na osobności- Ola wypowiedziała te słowa spoglądając na wychodzącą z kuchni Wiki z sałatką w rekach.
Wiki uniosła brwi  i uśmiechnęła się pod nosem ,widząc lekki niepokój w oczach Oli która pewnie sadziła ze Wiki mogła by jej zabrać Przemka.
Mijając  chłopaka  poklepała go po ramieniu
- No idź , idź, przesuń się- Wiki  dwuznacznie się  wypowiadając   i  popychając go w stronę  Oli  i następnie idąc do salonu i zostawiając  parę.
- ok to poczekaj na mnie w salonie przywitaj się tam z wszystkimi , ja za chwile dołączę i pogadamy- Przemek urywając  temat i idąc do kuchni.
Ola potulnie  poszła do salonu .
Po kilku godzinach intensywnej zabawy młodzi popadali z nóg choć nadal w świetnych humorach prowadzili rożne rozmowy siedząc na sofie , podłodze i parapecie.
- A pamiętacie ten nasz ostatni wyjazd , Wiki ten z Markiem na biwak..-Zaczęła Agata
- Tak ,tak! Nie przypuszczałam ze od medycyny to my nigdy nie odpoczniemy- wtórowała jej Wiktoria
- Ja to myślałem ze ten koleś naprawdę zaraz uderzy Marka ,był taki wkurzony..- dodała Przemek
-  Przemo! A pamiętasz  tego faceta z żarówką w ustach ?- Wiki
- Z żarówką? Jak to- dopytywała się Hana
- A tak pamiętam , słuchajcie to była niesamowita historia ,koleś  założył się ze włosy żarówkę do ust no i faktycznie to zrobił tylko już potem jej nie wyjął i trafił do  nas i jak się udało już ja w całości wyjąc Tretter  stwierdził ze do tej pory w jego długiej karierze nie miała ani jednego takiego przypadku, a my  mieliśmy aż dwa- Przemek
- Jak to  dwa?. Przecież mówiłeś o jednym chłopaku- pytała Hana
- Tak ale facet który go przywiózł , taksówkarz,  chyba postanowił to sprawdzić i chwile po nim sam przyjechał z żarówką w ustach- Przemek
Wszyscy zaczęli się śmiać
Ta historia przypomniał Wiki jak dużo czasu ze sobą spędzili, jak bardzo się kochali, jak bardzo się nienawidzili   i jak jej tego będzie brakowało. Nie słuchała już tego co się dalej działo dotarło do niej że przez kilka a nawet kilkanaście miesięcy nie będzie go widziała, a jeśli coś mu się tam stanie?.

- Poczekajcie to i ja wam cos opowiem- Nina próbował się przebić przez hałas
-A to będzie o tej dziewczynie z różowymi włosami?- dopytywał się Przemek
- Tak!- Odparła Nina
-  To ja lecę po winko i zaraz jestem ale ty zaczynaj , puenta jest  fajna- Przemek wyszedł z  salonu
Chwile po nim wyszła Wiki.
Przedpokój miedzy salonem a kuchnią
-Możemy pogadać?- Wiki spojrzała niepewnie na Przemka
- Tak, mów co jest?- Przemek
- Ale z dala od tego całego gwaru- Wiki wskazała na bawiących się znajomych
-To w takim razie zapraszam do mnie- Przemek wskazał ręką na schody
Wiki niemal w progu  pokoju
 - Przemek…
Przemek odwrócił się do przyjaciółki
-….-Wiki
- No mów co jest- Przemek
- Bo jutro na lotnisku pewnie nie będziemy mieli czasu , więc chce  byś wiedział ze mimo iż ostatnio  darliśmy koty ,to będzie mi ciebie tu brakowało..- Wiki otarła łzy z policzków.
- Nie płacz , przecież wrócę, wszystko będzie dobrze, za kilka miesięcy znowu  się tu spotkamy zobaczysz..- Przemek przytulił Wiki
Po chwili odsunęła się od niego i spojrzała na jego twarz.
- Będzie  mi Ciebie brakowało- Wiki spojrzała na Przemka i zostawiła na jego ustach  delikatny pocałunek
- co to było?- Przemek  obejmując  ja dalej
- Pożegnanie?- Wiki  uśmiechając się  lekko
Wiki zrobiła krok w tył i wyswobodziła   się z objęć  Przemka. Przez chwile  miedzy dwojgiem  przyjaciół zapadło  milczenie ,  a powietrze zaczęło się robić gęste …



Po chwili  przywarli  do siebie jak magnezy  ich ręce niecierpliwie błądziły po ich ciałach a usta były rozgrzane do czerwoności od namiętnych pocałunków.  Przemek przyparł Wiki do  framugi drzwi i zaczął  rozpinać  guziki jej bluzki i całować po szyi
 Ola która szukała toalety dotarła na górę i  przez nie domknięte drzwi przyglądała się tej scenie
Widziała jak ręce Wiki wędrują pod bluzkę Zapały, jak  łączą się w namiętnym pocałunku , jak ona oplata jego biodro jedną nogą a ona gładzi ją po udzie.
Jej serce pękało na pół a  łzy zaczynały spływać po policzkach,  pogładziła ręką brzuch w którym rósł mały człowiek i zbiegła na dół coraz bardziej płacząc
Wchodząc z łazienki Agata spostrzegła zbiegająca na dół Ole prawdopodobnie ze łzami w oczach   idąc za wzrokiem dziewczyny spojrzała na uchylone drzwi do pokoju Przemka. Na twarzy Agaty pojawił się uśmiech widząc to co robią jej przyjaciele.
Kiedy Przemek pociągnął Wiki za sobą  w głąb pokoju . Agata zamknęła drzwi by  ich intensywne zajmowanie się sobą nie przeszkadzało innym .
Na dole Agata wpadła na wychodzących  Hane i Piotra
- Hej, nie wiesz gdzie jest Przemek , bo wszędzie go szukam , a Wiki też gdzieś zniknęła- Hana
-  YYY wiesz no rozmawiają  tam na górze, ale prosili by im nie przeszkadzać ,  wiesz chcieli się pożegnać  jutro nie będą mieli na to czasu..- Agata próbowała zatrzymać Hane na  dole
-  A masz racje, to pozdrów go ode mnie  i powiedz ze widzimy się na lotnisku- Hana
 Hana i Piotr  wyszli .