piątek, 1 sierpnia 2014

Dzień dobry!!

Witam wszystkich!
Jeśli chodzi o opowiadanie to nie wiem kiedy  bo w chwili obecnej brak weny ale coś zaczyna się rodzić w głowie.
Ostatnio kiepsko wychodzi mi prowadzić tego blogu i nie wiem czy jest dalej sens go prowadzić skoro tylko opowiadania tu zamieszczam? Jak widzicie gdzieś mój dawny zapał uleciał, mam pomysły na opowidania ale nie wiem czy mam zapał do pracy.

wtorek, 29 lipca 2014

Opowiadanie cz nastepna

Kochani tak długo oczekiwań ale jest!!! z błędami pewnie ale już nie dałam rady więcej  poprasować :D miłego czytani choć niestety ta cześć mi nie wyszła 






- Mylisz się ten człowiek który tu przed tobą stoi , do którego chcesz strzelić  to nie jest Andrzej Falkowicz, zabijesz niewinnego człowieka, nie rób tego! –Wiki
- o nie! Nie zmylisz mnie ,wiem z kim rozmawiam, wiem ze chcesz go uratować ale on musi zapłacić za śmierć mojej żony a ty lepiej wyjdź!- mężczyzna
- Proszę daj mi chwile porozmawiajmy, zaprowadzę cię do Falkowicza.- Wiki próbując  negocjować
-  Wyjdź stąd bo cię zabije, to nie twoja sprawa- mężczyzna ponownie wymierzył broń w stronę Wiki, lecz ta się nie ruszyła- Wyjdź! Bo strzelę !-mężczyzna nadal próbował ja zastraszyć lecz ta nadal nic.
Mężczyzna spojrzał na nią, spuścił niżej broń ,przesuwając  od lin głowy i zatrzymując  się na chwile na brzuchu , zjechał niżej i strzelił…
 W tym momencie Agata wciągnęła  Wiktorię do  pomieszczenia  w konsekwencji czego  dziewczyna uniknęła postrzału  jedynie niewielkie draśniecie w nogę od kuli która  trafiła w framugę.
Obie dziewczyny upadły na ziemię.
Mężczyzna przeładował broń podszedł bliżej w stronę Adam , patrzył mu w oczy i strzelił …
Kula przecięła ciche gęste powietrze i  uderzyła z całym impetem w klatkę piersiową  Adama ,który bezwładnie upadł na ziemię a na jego bluzce pojawiła się plama krwi która z każdą minutą powiększała swój obszar.
 Mężczyzna ponownie przeładował broń  i wymierzył w stronę  będącej najbliżej  pielęgniarki …
Lecz usłyszał szum dobiegający z korytarza, domyślił się ze  to antyterroryści ewakuują szpital  tym samym szukając  jego. Opuścił  broń  i wyszedł z sali mijając wbiegającą do sali Wiki.
Wiki od razu pobiegła do lezącego na ziemi Adma który odzyskał przytomność
- wytrzymaj , proszę Cie, jeszcze trochę zaraz ci pomogą! Wytrzymaj proszę Cię , Kocham Cie! – Wiki uciskając  ranę
- idź zanim zabije Ciebie- Adam
- NIE UMRZESZ! ROZUMIESZ! NIE UMIRAJ! -Wiki  krzyczała ze wściekłości – Nie mogę bez Ciebie żyć ! umrę bez Ciebie! Agata pomóż mi go zabrać na sale operacyjną!
-   Wiki musimy poczekać na pomoc! Nie damy rady! Na stole jest  Witek jemu też mus ktoś pomóc!- Agata wpadła w panikę nie była chirurgiem nie potrafiła pomóc!

 W tym samym czasie szpital  zaczynał być ewakuowany ,przed szpitalem wywożąc  pacjenta  znaleźli się  też  Dorota i Marek.
Marek wywożąc pacnięta ze szpitala do policjantów
-  mamy pacjenta ciężki stan potrzebuje natychmiastowej pomocy- Marek
- muszę was przeszukać!- policjant
Choć Markow to się nie podobało pozwolił na przeszukanie
- ewakuowaliście wszystkich lekarz?- Marek
- jeszcze nie-policjant
Marek ze strachem w oczach spojrzał w stronę szpitala
- została tam… idz…. możesz, masz prawo wybrać idz! -Dorota
Marek pobiega do szpital!
- nie wolno tam wchodzić –policjant próbujący ominąć Dorotę

W tym czasie sala operacyjna
Wiki wraz z pielęgniarką  udzielać pomocy Adamowi tak że stan Adam udało się ustabilizować
W tym czasie Rud monitorował stan Witka
-Agata !- Wiki
Lecz przyjaciółka nie zareagował
- Agata do cholery rusz się! – Wiki jeszcze raz
Agata podbiegła do Wiki
- musisz mi pomóc rozumiesz?!- Wiki
Agata skinęła głową  i klęknęła obok Wiki
-  Zrobimy tak . Ja zajmę się Witkiem dokończę operacje a ty  wyciągniesz kule Adamowi- Wiki
- ale jak ! ja nie jestem chirurgiem!- Agata
- Ale jesteś lekarzem! Będę cie instruowała!- Wiki
Agata skinęła głowa
-  to teraz idź przygotuj się do operacji! -Wiki
Agata pobiegał do umywali
- wiesz ze internista nie jest dobrym chirurgiem- Adam próbując żartować - Adam
- wszystko będzie dobrze Agata na pewno Cie nie zabije, zobaczysz wszystko będzie dobrze –Wiki
- pocałuj mnie –Adam
Wiki nachyliła się i pocałował Adama
- Nie umrę obiecuje-Adam
- to dobrze ,było by to najgorsze zerwanie w historii- Wiki
 Przygotowana Agata podeszła do Wiki i Adam
-  Ja zajmę się Witkiem ty wykonujesz wszystkie moje polecenia rozumiesz?- Wiki
Kiedy Wiki uzyskała potwierdzenie przeszła do Witka
Obie dziewczyny zaczęły operacje; Agata zgodnie ze wskazówkami  Wiki
-co widzisz?- Wiki
- O nie-Agata
- co jest! Mów do cholery mów!- Wiki
- kula utkwiła obok aorty!- Agata
-cholera nie jest dobrze ,musisz mi to teraz dobrze opisać. Agata pamiętaj poradzisz  sobie- Wiki próbując skupić się na operacji Witka
-  krwawi do płuc! Co mam robić!- Agata
- zaciśnij i zaszyj! –Wiki
- przestało!- Agata
- rewelacja ! dobra teraz działamy dalej!- Wiki
W tym momencie na sale wszedł  Marek
Wiki spostrzegając go odetchnęła z ulga
- Marek! Dziki Bogu! Musisz pomóc Agacie postrzał kula blisko aorty!- Wiki
- Ale ja dawno nie operowa łamem -Marek
- marek nie pierdziel! Musisz to zrobić ! jak nie ty to kto?!-Wiki
Marek
- Wiki serce zwalnia!- Agata
-Agata musisz go ratować proszę! Rozpocznij masaż serc-Wiki
- Boje się a jak coś źle zrobię nigdy tego nie robiłam na otwartym sercu!- Agata wpadła w panikę
-  Ratuję twojego faceta!  Ty ratuj mojego! Do cholery! Marek pomóż jej! Zabierzcie go na sale!- Wiki
Marek na słowa Wiki o ratowaniu faceta Agaty skrzywił się lecz po chwili razem z nią  ratowali  Adama
- Jego stan  polepszył  się przenosimy go na sale operacyjną i tam dokończymy – Marek przejął władzę nad operacją
- dobrze ja powoli kończę …o cholera! Ała! -Wiki  zgięła się w pół z bólu
-co jest! -  Agata od razu podniosła się z ziemi po chwili  zobaczyła krew na nogach Wiktorii
- Wiki ty masz krew na udach! –Agata
- Nic mi nie jest.. muszę dokończyć operację –Wiki
- Wiki krew płynie ci po udach!- Agata jeszcze raz
- Nic mi nie jest  ..ronie ..proszę zajmij się Adamem i pozwól mi to dokończyć- Wiki
Agata była w szoku nie wiedział co ma powiedzieć  jak pomóc

-Agata nie mamy czasu, pomóż mi go przenieść - Marek

poniedziałek, 30 czerwca 2014

powroty bywają trunde...

Jeszcze nie powrót ale myślę , ciągle ma wizje tego co będzie dalej ale jeszcze trochę sesji  i cit waszej cierpliwości  jeszcze trochę i będzie coś.
Dziękuje jesteście wspaniali
dajecie chęć do dalszego pisania

Kochani zapraszam do lajkówani kto jeszcze  nie zalajkował  fan page EMILII KOMARNICKIEJ  która dziś ma imieniny zróbmy jej niespodziankę :)

https://www.facebook.com/pages/Emilia-Komarnicka/189199411125671?fref=ts


A tu możecie wygrać autograf Emilii

 https://www.facebook.com/EmiliaKomarnickaFanClub?hc_location=timeline

niedziela, 22 czerwca 2014

operacja grozy cz kolejna

A na dziś tak niespodzianka choć krótka

ZAPRASZAM!!



Adam znieruchomiał , przerwał robioną czynność
- Proszę pana, proszę nie pogarszać swojej sytuacji, pozmawiamy ja tylko skończę to operacje, obiecuje panu że po rozmawiamy -Adam
-Ale ja już nie chce rozmawiać- mężczyzna przeładował broń
W tym czasie do umywalni weszła Dorota podeszła do zlewu ,zaczęła myć ręce i….
Zobaczyła całą sytuacje, była w szoku jednak, nie poddał się paraliżującemu lękowi wyszła z tamta i od razu w panikę  biegła w str gabinetu dyrektora,  kiedy dobiegał do drzwi z pokoju lekarskiego akurat z niego wychodził roześmiany Marek z Agatą.
Dorota wpadła wprost w ramiona Marka, oddychała ciężko, trzęsła się ze strachu, Marek przytulił ją do siebie.
Agata myśląc ze to kolejna zagrywka  byłej żony , stanęła naprzeciwko  ich , mimo iż nie była w stanie wytrzymać tego widoki, próbował nawet odwrócić głowę, nie chciał odejść , nie mogła dać za wygraną.
Marek stanowczo odsunął od siebie Dorotę i spojrzał na nią, stanowczo zażądał  odpowiedzi na pytanie
-Co się stało?!-Marek
Dorota nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa , oddychała szybko i głęboko , łzy  cisnęły jej się do gardła
- Dorota co jest- zaniepokoił  się Marek
Agata tylko przewróciła oczami
- Adam…!- wypowiedziała na jednym wydechu Dorota
 Tym razem Marek przewrócił oczami słysząc imię kochanka żony
- Adma! Ktoś chce go zabić , ktoś mierzy do niego z pistoletu tam , na sali operacyjnej- wydusiła w końcu Dorota i ponownie już tym razem za zgodą Marak wtuliła się w niego.
Po słowach Doroty ,Agata czym prędzej  pobiegła do dyrektora, następnie  próbował odnaleźć Wiki, która na nieszczęście znal złą przed salą w której trwał operacja Witka.
- Co tu robisz?- spytała Agata
- To samo co ty!- odpowiedziała jej szorstko Wiki
- Przepraszam nie to miałam na myśli ,prostu ….Wiki musisz coś wiedzieć ,ale lepiej usiądź- Agata się opanować swoje nerwy.
- Po co mam siadać! Co ty mi chcesz powiedzieć- Wiki
- Dobra bo i tak za chwile się dowiesz  -Agata wzięła głęboki oddech- Na Sali opresyjne jest jakiś szaleniec i mierzy do Adam z broni
Wiki wpatrywał się w usta Agaty ja hipnotyzowana ,wiedział ze ta mówi coś by się nie martwiła ale po takim wstępie już nic nie było dla niej ważne , jej serce wskoczyło na najwyższe obroty,  strach ją obezwładnił się mimowolnie osunęła się na krzesło.
Bał się ,bała się o swojego przyjaciela, o swojego kochanka o mężczyznę jej życia ojca  ich dziecka.
Łzy same spływały jej po policzkach.
Agata usiadła obok przyjaciółki i obie dziewczyn się do siebie przytuliły.
Chwilę później , Wiki poderwał się gwałtownie z krzesła
- musimy coś robić! ,przerwać to jakoś! Musimy tam wejść! -Wiki
-  zaraz będzie policja!- Agata próbował opanować przyjaciółkę ,choć sam miał ochotę tam wejść.
- chcesz to tu zostań ja idę tam!- Wiki poszła w stronę drzwi Sali operacyjnej
- I co zrobisz?!- próbował zatrzymać ją Agata
-nie wiem, jeszcze nie wiem ale musze tam wejść-Wiki otworzyła drzwi i chwilę później znalazła się w umywalni widząc cała scenę przez szybę, obok niej pojawił się też Agata.
Za szybą widziała Adam który nie tracąc zimnej krwi  operował pacjenta , gdyby nie facet przy drzwiach, nie było by nic dziwnego w tej scenie.
Mężczyzna przy drzwiach trzymał pistole , wymachiwał nim ,krzyczał coś , chyba kazał Adamowi, przerwać  operacje, Adam starał się mu coś wyjaśnić.
Przerażone dziewczyn podeszły bliżej , słyszały też słowa  mężczyzny
 Sala operacyjna:
- Pamiętasz  Anne Koserską?  45 latka umarła tu u was znaczy w tamtym szpitalu  na SM, obiecałeś mi pomóc, obiecałeś leki, a nic nie zrobiłeś! Operowałeś ja, ze niby na wyrostek a ona po tej operacji  zmarła!- mężczyzna
- Nie wiem o czym pan mówi  nikogo takiego sobie przypominam- odpowiedział  Adam
- Nie udawaj dobrze pamiętam że operował ja Falkowicz to znaczy teraz chyba Krajewski prawda panie doktorze? Zmieniłeś nazwisko ale ja  i tak ciebie znalazłem.
-Ja naprawdę nie wiem o czym pan mówi- Adam
-nie udawaj idioty dobrze wiesz o kim mówię! Jesteś zwyczajnym kłamcą, oszustem- mężczyzna coraz bardziej zaczynał machać bronią

Umywalnia
-  słyszałaś co on powiedział – Wiki
 - tak ten facet , gada jakiś bzdury, przecież to nie Flakowicz?! On pomylił go z Falkowiczem!-Agata
- wiem i dlatego musze to wyjaśnić- Wiki otworzyła drzwi od sali operacyjnej
Agata nie zdarzyła jej powstrzymać.
Mężczyzna  odwrócił się , morderczo spojrzał  na Wiki
Odwrócił sie do niej i wymierzył w jej stronę
- Wyjdź stąd jeśli chcesz jeszcze żyć –mężczyzna
Mimo paraliżującego strachu ,przełknął ślinę  się odezwała
- to nie on go operował! To ..-Wiki nie dokończyła bo Adma wszedł jej w zdanie
- Wiki! Wyjdź  stąd proszę zrób to dla mnie-Adam
 Wiktoria spojrzała na Adam teraz za wszelką cenę chciał go uratować , go i siebie a przede wszystkim , uratować ich wspólne dziecko, wiedział ze nie może powiedzieć prawdy
- Mylisz się ten człowiek który tu przed tobą stoi , do którego chcesz strzelić  to nie jest Andrzej Falkowicz, zabijesz niewinnego człowieka, nie rób tego! –Wiki
- o nie! Nie zmylisz mnie ,wiem z kim rozmawiam, wiem ze chcesz go uratować ale on musi zapłacić za śmierć mojej żony a ty lepiej wyjdź!- mężczyzna
- Proszę daj mi chwile porozmawiajmy, zaprowadzę cię do Falkowicza.- Wiki próbując  negocjować
-  Wyjdź stąd bo cię zabije, to nie twoja sprawa- mężczyzna ponownie wymierzył broń w stronę Wiki, lecz ta się nie ruszyła- Wyjdź! Bo strzelę !-mężczyzna nadal próbował ja zastraszyć lecz ta nadal nic.
Mężczyzna spojrzał na nią, spuścił niżej broń ,przesuwając  od lin głowy i zatrzymując  się na chwile na brzuchu , zjechał niżej i strzelił…








czwartek, 15 maja 2014

operacja grozy cz3

- Nie do puki nie zrobię badań ani ja nikomu nie powiem ani ty!  Rozumiesz?!!- Wiki
- dobrze jak chcesz- Agata poszła do swojego pokoju
Wiki wróciła do siebie usiadła na kanapie i schowała twarz w dłonie
po chwili do pokoju weszła Agata  , usiadła obok i objęła przyjaciółkę ,przytuliła do siebie.

Następnego dnia Wiki zrobiła badania , Hana obiecała jej że wynik będzie jak najszybciej

 Pokój lekarski , na kanapie siedzi Adam
- No i jak  już masz już swoją suknię pokutną?-Adam
- Czy choć dziś mógł byś darować sobie te złośliwości- Wiki
- Ale ja tylko kulturalnie pytam , jak tam przygotowania do ślubu?-Adam
- Idealnie ! wszystko dopięte na ostatni guzik!!-  Wiktoria wyszła wściekła.

Adamowi zrobiło się przykro ponieważ myślał ze jednak nie dojdzie do tego ślubu , ze nie uda im się załatwić a teraz słyszy że już wszystko gotowe...
 Jednak teraz nie mógł poświecić temu ani sekundy dłużej  ponieważ czekała go poważna i długa operacja.

3 godziny później
Adam zaczął operację
 Hana dostała wyniki badań Wiki

Gabinet Hany
- siadaj proszę-Wiki
- Nie, powiedz mi czy jestem w ciąży czy nie-Wiki
- Siadaj- Hana była nieuległa
A Wiki zgodniej z jej prośba usiadła
- Wyniki wskazują na to że jesteś w ciąży, chce jeszcze zrobić USG- Hana
Wiki była w lekkim szoku bo mimo pozytywnego testu , liczyła że jednak nie będzie w ciąży
bezsłownie zdjęła fartuch , położyła się na fotelu i podciągnęła bluzkę
Hana zaczęła  robić badanie.
-  wiem że może teraz to Cie nie cieszy, ale uwierz mi wiele kobiet chciał by być na twoim miejscu , nie każda ma tyle szczęścia.
Wiki nic nie odpowiedziała, czekała w milczeniu wpatrując się w monitor
- zobacz tu jest główka, tu nóżki a tu ...serce- Hana nacisnęła  jakiś guzik na panelu i po gabinecie  rozbrzmiało rytmiczne acz bardzo szybkie bum- bum , Wiktoria usłyszała bicie serca swojego dziecka. W gardle stanęły jej łzy, wzruszenie odebrało mowę, wszystkie obawy odeszły.
Rozwój płodu - 11 tydzień

- Jest to końcówka 3 miesiąca, 11 tydzień, zaraz ci powiem jego wymiary - Hana mierzyła płód
- który tydzień?- wiktoria jak by oprzytomniała
- 11 . wiem często kobiet są zaskoczone że dopiero tak późno się zorientował ale to naprawdę jest normalne
- Jesteś pewna że to 11 tydzień?- Wiki nie wierząc w to co słyszy
- tak , sam mówiłaś ze nie pamiętasz dokładnie dnia ostatniej miesiączki wiec wg moich wyliczeń to 11 tydzień, wiesz przecież że teraz jestem w stanie dokładnie to wyliczyć  nie tak jak kiedyś- Hana
- Tak masz rację, po prostu jestem w szoku-Wiki do końca badania milczała , jak przez mgle  słyszała to co mówiła Hana.


Wyszła z gabinetu wpadając w prost w ramiona przyjaciółki
- Co jest- pytała Agata
- Wyjdźmy stąd -Wiki

Agata i Wiktoria usiadły na ławce przed szpitalem, wyciągnęła z kieszeni fartucha wydruk  USG i pokazał Agacie
- Jesteś w ciąży- stwierdziła Agata poważnym tonem
- Tak, ale to nie jest najgorsze-Wiki
- Coś nie tak z dzieckiem? co jest- Agata od razu się przejęła
- Nie z dzieckiem wszystko w porządku tylko..
- tylko co - Agata
- Tylko z tego wynika ze jego ojcem nie jest Tomek
Agata badawczo spojrzał na przyjaciółkę, w jej wzroku było pytanie " o czym ty mówisz"
- Wiesz ze byłam blisko z Adamem
Agata skinęła głową
- to własnie my 11 tygodni temu spłodziliśmy to dziecko, bo z Tomkiem jestem dopiero 2 miesiąc- Wiki
Agata nie wiedziała co ma powiedzieć
-wiesz dobrze ze to zrujnowało by mój związek, nie mogę powiedzieć o tym Adamowi , nie powiem Tomkowi ze to dziecko Adama a on  pewnie się ucieszy z takiego rozwiązania ze został ojcem-Wiki
 -  nie możesz go okłamywać Wiki on na to nie zasługuje, a Adam? one tez powinien wiedzieć ! Nie możesz myśleć  tylko o sobie!-Agata  wkurzyła się na Wiki  odeszła

kilka dni później
 Szpitalny korytarz
- Agata!- Wiki zatrzymuję koleżankę
Agata podeszła do Wiktorii
- Podjęłam decyzje, powiem Adamowi o wszystkim nie mogę ukrywać przed nim tego że został ojcem, drugi raz nie zrobię tego błędu co z Blanką.
- Ciesze się! -Agata uściskała przyjaciółkę
-  Dziś operacja Witka, wiesz że nie mogę asystować przy tak długich operacjach ale będzie tam Adam i Konica,  no i Dorota Rogalska- wiki
-  Wiem że Witek będzie w dobrych rękach, trzymaj się, ja lecę na internę- Agata pożegnała się z Wiki i poszła na swój oddział.
 
pokój lekarski

- znów nie chcesz ze mną operowość -Adam rzucił uwagą do wchodzącej Wiktorii
Wiki przemilczała ta uwagę , usiadła naprzeciwko Adam na sofie.
- To nie tak..-Wiki nie skończyła bo Adam jej przerwał
- A jak ! Przecież ostatnio dobrze się nam współpracowało,o  co ci znów chodzi!-Adam
- Bo ja... Ja nie mogę teraz asystować przy tak długich operacjach bo ...
- panie doktorze pacjent w 5 się pogorszył! szybko proszę!- pielęgniarka
- dokończymy ta rozmowę później wykrzykną Adma i pobiegł.

30 minut później do pokoju lekarskiego  wchodzi mężczyzna
- Przepraszam gdzie ja znajdę doktora Adam Falkowicza  ?- mężczyzna
-Adam Falkowicza?-Wiki zdziwiło to pytanie ale nie przyszło jej do głowy ze to  może być pomyłka
- tak ma tu tak zapisane, żona mi to zapisała-mężczyzna pokazał kartkę na której faktycznie było coś napisane , podobnie do  imienia Adam ale nazwisko Falkowicz już było wyraźnie .
-Adam  w tej chwili operuję ,ale to jest doktor Krajewski a nie Falkowicz-Wiki
- A tak faktycznie żona coś wspominała ze zmienił nazwisko-mężczyzna wyszedł  i Wiki nawet już go na korytarzu nie zobaczyła, wróciła do swojej pracy .

Mężczyzna zaczepił na korytarzu jakąś pielęgniarkę
- Przepraszam w której sali operuję Adam Krajewski
- Doktor jest na sali nr 2
- Dziękuję- mężczyzna poszedł we wskazany kierunku
 Kiedy doszedł do drzwi akurat na sale wchodziła pielęgniarka ,wpisała kod i otworzyła drzwi.
Mężczyzna uważnie przygadał się temu co robi , zapamiętał kod i chwile po niej wszedł na salę, przeszedł przez umywalnie i wszedł na sale operacyjną
- Co pan tu robi , proszę z stąd wyjść! - pielęgniarka
Wszyscy lekarze i pozostali członkowie ekipy spojrzeli na mężczyznę
- Pani Aniu proszę wyprowadzać pana- Adam
- To pan jest Adam Krajewski?- mężczyzna
-tak ,ale proszę stąd wyjść potem porozmawiamy,-adam
- pan zabił moją zonę!- mężczyzna podniósł gołos
 podeszła do niego pielęgniarka i próbowała  go wyprowadzić ale ona się je wyrwał , stanął przy drzwiach i wyciągną za paska spodni  pistole  , wymierzy w stronę Adam
- nie wyjdę stąd nie wymierzając sprawdzalności.

C.d.n










wtorek, 13 maja 2014

operacja grozy cz 2

pamiętajcie że to i poprzednie opowiadani nie łączą się z tamtymi to jest tak jednorazówka 



Dziewczyny wróciły do hotelu
Wiki weszła do salonu i opadła na kanapę
- Ja już nie ma siły , dalej nie idę-  Wiki na przeciwko jej usiadła Agata
- a może jednak ? Może byśmy coś zjadły?
- tak-wiki
Agata się podniosła
- Ale ty robisz- Wiki siedząc dalej
- O ty  świnio!- Agata rzuciła w koleżankę poduszką i poszła do kuchni robić kanapki
 Po kilkunastu minutach przyniosła i postawiła przed Wiki talerz z kanapkami
- Twoje ulubione z szynką i serem-Agata
 Wiki spojrzała na kanapki  , wyciągnęła rękę w ich stronę i wybiegła z pokoju zakrywając usta
- Mogła byś choć spróbować!- Agata myśląc ze przyjaciółka żartuje , lecz po chwili  usłyszała że Wiki wymiotuję i pobiegła do niej

Łazienka
Agata puka do drzwi
- Wiki nic Ci nie jest?
- ...
-Wiki!- Agata jeszcze raz puka do drzwi
- ...-
- Wchodzę-Agata  otworzyła drzwi i zobaczyła siedzącą na szafce stojącej  przy  zlewie , opartą ręką o umywalkę Wiktorię .
-  nic tylko od kilku dni to mnie meczy , ale tylko rano , do tej pory tylko rano- Wiki
- Masz jakieś inne objawy?- Agata
- Tak , wszystkie wskazujące na ciążę- Wiki ze smutną mina
- A robiłaś  badania? test?- Agata  w lekkim szoku
- Nie - Wiki
- to na co czekasz?-Agata
- Boje się- Wiki
- Czego?-Agata
- nie chce, nie mogę teraz być w ciąży , dostałam szanse od losu ,wiesz jak mało lekarek w moim wieku dostaje stanowisko ordynatora?- Wiki
- wiem ja to wszystko wiem ,ale zrób choć test, może to nie to! musisz to wiedzieć!- Agata
- No dobra masz rację lepiej  wcześniej niż później , jutro kupie test-Wiki
- Po co czekać do jutra?!-Agata odwróciła się podeszła do szafki  i wyciągnęła test ciążowy.
- skąd to tu masz?- Wiki
- pamiętasz ta sprawę z   Pawłem co ja wtedy tez myślałam , zostawiłam tu jedne na wypadek..-Agata nie dokończyła
- na wypadek moje ciąży? -  Przez twarz Wiktorii przeszedł uśmiech
- To ja cie z tym zostawiam i trzymam kciuki, wiesz za co?- Agata
 Wiki skinęła głową, poczekał jak przyjaciółka  wyjdzie i zrobiła test.
Po chwili , jeszcze przed wynikiem ponownie poprosiła do łazienki Agatę
- musisz teraz być ze mną- Wiki

3 minuty oczekiwania strasznie się dłużyły
w końcu Wiki wzięła test do ręki i zamarła wpatrując się w 2 czerwone kreski
- I co teraz będzie?- Wiki spojrzała na Agatę
- Po czekaj nie przejmuj się , wiesz ten test leżał tu kilka miesięcy  na pewno jest z nim coś nie tak- Agata próbowała pocieszyć przyjaciółkę
- A jeśli nie..-Wiki miała łzy w oczach
- spokojnie jutro poprosisz Hane by zrobiła ci badania, a teraz musisz porozmawiać z Tomkiem-Agata
- Nie!! Na razie z nikim nie będę o tym gadać i ty też masz nikomu nie mówić! Jutro idę do Hany i wtedy zobaczę co robić - Wiki
- Wiktoria ale musisz powiedzieć o tym Tomkowi  w końcu to on będzie niedługo twoim mężem , nie zaczynaj małżeństwa od kłamstwa.

















sobota, 10 maja 2014

konkurs..!!!

Pytanie do was czy macie ochotę zdobyć autograf  Emilii Komarnickiej?
Chciała bym ogłosić konkurs na tapetę w tle ale nie wiem czy ktoś ma ochotę się w to bawić?

A że dziś sobota

A skoro dziś soboto to może warto posłuchać czegoś   fajnego??
Proponuje...

http://www.youtube.com/watch?v=8Yf-55cBznk

niedziela, 4 maja 2014

opowiadanie cz1 ,, operacja grozy"

Poniższy fragment jest taki jednorazowy ,może was bardzo zaskoczyć , choć chyba niudało rozbudować się tych historii





Godziny popołudniowe Leśna Góra . Agata Woźnicka właśnie skończyła swój dyżur i w pośpiechu wychodzi ze szpitala w wyjściu mija się z wchodząca do szpital Leną Starską i Felkiem
- Hej!-Agata
- Cześć- Lena
Lena ja mija, Agata dochodzi do drzwi wyjściowych 
- A moze ty wiesz gdzie znajdę Witka- Lena zatrzymuje Agate 
 Agata spuszcza oczy , jak by chciała coś ukryć
-  Nie , przykro mi nie wiem- Agata nie jest w stanie spojrzeć w oczy Lenie, ewidentnie widać ze Agata ma coś do ukrycia.
- chce się z nim skontaktować, wiem ze już wrócił, zresztą- Lena spogląda na Felka-Młody ciągle pyta o tatę
Agata patrzy na Felka nie jest w stanie wytrzymać smutnego wzroku Felka , po chwili namysłu
-Wsiadajcie ze mną do taksówki ,zabiorę was do niego-Agata
 Lena była w szoku ,ale bez słowa pojechała z Agatą.

 Centrum  Rehabilitacyjne
Przed pokojem w którym mieszka Witek
- Poczekasz tu chwilę , powiem mu że jesteście- Agata
- Ja ma czekać na zgodę mojego męża? ma zapowiadać się jak do więzienie!- Lena
- Lena to nie tak ,ale wydaje mi się ze należy mu się tak informacja, nawet nie wiesz jak trudno było z nim nawiązać kontakt ..-Agata
-Dobrze  idź już- Lena
Agata weszła do pokoju Witka
- No hej! Jak się dziś czujesz?-Agata
- O moja ulubiona lekarka przyszła!- Witek
- Widzę ze humor dopisuje  , wiec chyba dobrze?-Agata
-  Opowiadaj co tam- Witek
- Masz gościa..- Agata nie pewnie, obawiając się reakcji Witka
- Agata! przecież obiecałaś, miałaś nikomu nie mówić!-witek
- ale ona..-Agata nie dokończyła
- Nie chce  je widzieć! rozumiesz!- Witek
Nagle do drzwi zapukał Lena i uchyliła drzwi
- Wiem że nie chcesz mnie widzieć ale chce z tobą pozmawiać , poza tym Felek..
- Ta-ta! ta- ta- Felek wbiegł do pomieszczenia
- Choć tu synku- Witek wyciągnął rękę w stronę dziecka , lecz mógł tylko unieść głowę, co zauważyła też Lena
- To ja już pójdę- Agata spuściła głowę i wyszła


 Jakiś czas później

- Agata mamy przełom !!- Konica podbiegł do Agaty  przytulił , unosząc nad ziemie
-  Zgodził się!?-Agata pyta podekscytowana
-tak!! Za chwilę powinien tu być- Konica
- Super!-Agata dała całusa Rafałowi i pobiegła czekać na karetkę

Pod szpital podjechała  karetka ,sanitariusz pomaga poruszającemu się na wózku Witkowi

- dopięłaś swego!- Witek
- no widzisz -Agata
- Nie dziwie się że ci nasi pacjenci przy tobie nie grymaszą, potrafisz postawić na swoim-Witek
Agata uśmiechnęła się i " przejęła " Witka
Wjechali do szpitala
- To kiedy  oddasz mnie tym rzeźnikom- Witek
- Za tydzień-Agata
- Chcesz mi powiedzieć że twoje jak że piękne oblicze będzie mi towarzyszyło tydzień ?- Witek
- Niestety tak- Agata z humorem w głosie , zatrzymując  się przed sala w której miał leżeć Witek
- To choć zrób coś dla mnie- Witek
Agata stanęła  przed Witkiem
- No słucham?-Agata
- Jako starszy  schorowany człowiek mam prośbę, chodź przez ten tydzień w mini spódniczkach - Witek obdarzył Agatę uśmiechem
A Agata obdarzyła go trzepnięciem w głowę
-Po pierwsze bijesz kaleka a po drugie chyba należy się coś staremu człowiekowi od życia-Witek
- Choć emerycie już do sali!- Agata odwróciła wózek Witka i wjechała do sali.

Przez ten tydzień w Leśnej Górze w szczególności w życiu prywatnym lekarzy zmieniło się dużo

Agata spędzała dużo czasu u Witka, często też wpadała Lena z Felkiem
Natomiast Wiki została ordynatorem ponad to na jej szyi zawisł piękny wisiorek na którym był zawieszony pierścionek zaręczynowy .

Agata i Wiktoria w salonie sukien ślubnych
-  Ja nadal nie wiem jak on tak szybko załatwił ślub- Agata
- Ja tez nie ale , chyba nie chce wiedzieć, tu nic nie ma wychodzimy- Wiki wychodząc
-  kurcze nie mogę uwierzyć ze za około miesiąc będziesz żoną- Agata idąc za nią
- Tu nic nie ma , wracamy do  hotelu!- Wiki
C.D.N















czwartek, 27 marca 2014

Zapomniałam

pisze pisze opowiadanie znaczy zakończenie, i bardzo bardzo bardzo dziękuje ze czytacie i komentujecie i ciesze sie ze sie podoba a ci którzy mieli łzy w oczach bardzo mnie to cieszy :Do to mi chodziło

No i znów przerwa

A ja ponownie was tu zostawiłam, jakoś nie ma motywacji do działania i nawet brak czasu. chciala bym robic rozne rzeczy ale ten brak czasu mnie dobija. Ponad to nie wiem co mozna zaskaujacego zrobic by ten blog był ciekawy.

no nic pewnie i tak wy moi kochani czytelnicy powoli przestajecie tu wchodzic bo nic nie ma :(

sobota, 8 lutego 2014

Newsy

Ma dla was fragmenty newsów kto? do kogo? , co?- to ,nie co później :)

,, Profesor Falkowicz nie dojedzie i nie jest mój! ..."


,,Ale miał w sobie coś ciepłego. A kiedy wyjechałaś….

- Jasne, to przecież wszystko moja wina!"

,,- Przem? Już nie śpisz? Mam dla ciebie prezent!"

"...- nic nie ukrywam po prostu nie chcę tego wszystkiego tłumaczyć na korytarzu
-to jedzmy do domu ja już sączyłam ty  nie .."

wtorek, 28 stycznia 2014

Opowiadanie

Nie jestem w stanie dłużej kontynuować  tamtego  opowiadania ale  mam pomysł jak je zakończyć. W tym  ‘’ cyklu’’ pojawi się jeszcze kilka 2-3 opowiadania i będzie to koniec . JEDNAK NIE KONCZE MOJEJ  przygody z pisaniem opowiadania będą się pojawiały lecz nie w takim długim ciągu będą na pewno krótsze historie  lecz może częściej…

W przedniej części
http://www.nadobre-i-nazle.blogspot.com/2013/11/cz-2-koncowka-juz-dzis.html

Kiedy Przemek pociągnął Wiki za sobą  w głąb pokoju . Agata zamknęła drzwi by  ich intensywne zajmowanie się sobą nie przeszkadzało innym .
Na dole Agata wpadła na wychodzących  Hane i Piotra
- Hej, nie wiesz gdzie jest Przemek , bo wszędzie go szukam , a Wiki też gdzieś zniknęła- Hana
-  YYY wiesz no rozmawiają  tam na górze, ale prosili by im nie przeszkadzać ,  wiesz chcieli się pożegnać  jutro nie będą mieli na to czasu..- Agata próbowała zatrzymać Hane na  dole
-  A masz racje, to pozdrów go ode mnie  i powiedz ze widzimy się na lotnisku- Hana
 Hana i Piotr  wyszli .


 Kolejna część

Po upojnej nocy spędzonej z Zapała, Wiktoria obudziła się sam w jego łóżku. Otworzyła oczy  oparła się na łokciach i spojrzała na pustą poduszkę obok.
Nigdzie nie było śladu jego obecności  tej nocy. Podniosła się do pozycji siedzącej  rozglądając się po pokoju czy przypadkiem nie zostawił nigdzie żadnej karteczki, informacji  ze nie żałuje tej nocy. Nie znalazła ani karteczki ani zostawionego śniadania czy kwiatka.  Jej serce z minuty na minutę pękało w drobny mak, roztrzaskało się jak stłuczona szklanka… łzy stanęły je w gardle i napierały na oczy
„ Do cholery nie mogę teraz płakać, nie teraz nie dziś, nie tu! Nie przez niego!”- myśli jak pioruny  wpadały do głowy. Pozbierał swoje ubrania i pośpiesznie je włożyła, w głębi duszy modliła się aby się nie rozpłakać . Uchyliła drzwi jak by sprawdzała czy  nikt jej nie zobaczy , chciała za wszelką cenę by nikt nie widział jej rozpaczy w oczach. Wyszła z jego pokoju  zrobiła dwa krok w stronę swojego..kiedy drzwi od łazienki otworzyły się
„ O nie został przyłapana ! nikt nie może zobaczyć ze wychodzi z jego pokoju!... chwila a może?, a może.. a może to..”- Wiktoria miała nadziej zaraz zobaczy Przemka

Jednak z łazienki wyszła jej blond przyjaciółka
- Nie musisz się ukrywać, przynajmniej przede mną- Agata w odpowiedzi na przerażany wzrok przyjaciółki
Wiktoria myślała ze o tym incydencie z Przemkiem nikt się nie dowie i zostanie to ich tajemnicą, wiec albo nie zachowali się wczoraj dość cicho albo Zapała jej wszystko wygadała zresztą nie pierwszy raz.
-  Co znów  Przemysław ci wszystko powiedział!?- pytała rozgniewana Wiki
- Wiki…to nie tak jak myślisz- Agata próbowała uspokoić przyjaciółkę
- Gdybyś mi wtedy go nie zabrała do dziś byli byśmy razem!!- Wiktoria wykrzyczała wszystko Agacie i trząsnęła drzwiami od swojego pokoju.
Agata spuściła  oczy  było je strasznie przykro ,, Wik ma racje gdybym wtedy tego nie rozwaliła może do dziś byli by razem, a jeśli nie to nie przyczyniła bym się do tego , w sumie to ja rozpieprzyłam każdy dobry związek w tym szpitalu „-Agata pogrążyła się w rozmyślaniach
Potem obie dziewczyny bezsłownie mijały się w kuchni notorycznie na siebie wpadając .
Wiktoria usiadła na wysokim krześle barowym przy blacie a  Agata przy stole.
Kończąc swoje śniadanie Agata podjęła próbę rozmowy z Wiki
-  Będziesz dziś na lotnisku?- Agata
- Będę- przyjaciółka  skutecznie ucięła temat i wyszła na rozpoczynający się dyżur.
Blondynka po chwili zrobiła to samo w szpitalu mijały się nie zamieniając ani słowa jeśli  już to tylko uwagi o pacjentach.
Wiktoria miała problem by skupić się na pacjentach każda szczęśliwa para na korytarzu przeprawiała ja o ból serca.
Modliła się aby dyżur jak najszybciej się skończył, aby w końcu zaszyć się w swoim pokoju.
Po południu nastała  ta długo upragniona chwila koniec, koniec tej męczarni wraca do domu!.  Pospiesznie zmieniła uniform na ‘’ normalne ‘’ ciuchy i pobiegła do domu. Otworzyła drzwi a w progu zobaczyła spakowany plecak  Zapały w kuchni usłyszała rozmowę  Hany , Piotra i Przemka ,żywo  o czym dyskutowali.
Zdjęła balerinki  i  trzymała je w dłoni , próbowała jak najciszej  dostać się do swojego królestwa , nie miała ochoty  i  siły na udawanie że wszystko jest w porządku .
Ale niestety jej niezawodny plan ‘’ ucieczki’’ zawiódł bo jak zwykle spostrzegawczy Piotr Gawrylo musiał ją dostrzec
- Wiki!! Część! Choć tu do nas-Piotr
Wiki spuściła zrezygnowana  głowę i zeszła te trzy schodki niżej i skierował swoje kroki do kuchni.
Weszła do kuchni i od razu jej wzrok padł na Zapale któremu nie umknęło  iż Wiki trzyma w reku buty i domyślił się czemu tak bez słowa chciał wejść na górę.
W kuchni zapadło milczenie a Wiki i Przemek  patrzyli na siebie , w ich oczach malował się smutek, żal przeplatany z goryczą. Jednak nie dane im było porozmawiać
- To czekamy tylko na Agatę i jedziemy- Piotr
I na te słowa w drzwiach pojawiła się ów osoba. Dobra to skoro  jesteśmy w komplecie to jedziemy
Cała 5 udał się do auta. Hana prowadziła , Piotr siedział  obok  a z tyłu  Przemek ,Wiki, Agata – dokładnie w takiej kolejności.
Hana wyczuła napięcie będące pomiędzy jej bratem a Wiktorią i starała się poruszać  neutralne tematy lecz gdy odezwał się Przemek to Wiki rezygnował z rozmowy i odwrotnie gdyby nie obecność Agaty pewnie  żadne poruszane  temat nie był by pociągnięte.
Na szczęście jakimś cudem podróż na lotnisko dość szybko się skończyła.
Hala odlotów
Przemek postawił plecak na ziemi i stanął naprzeciwko przyjaciół i rodziny.
-Ma nadzieję że za rok spotkamy tu się ponownie- wypowiadając  te słowa spojrzała na Wiki
- Braciszku ma nadzieje ze nie dasz się tam zabić! Trzymaj się!- Hana podeszła do brata i mocno go uściskała szepcząc mu na ucho- pamiętaj kocham Cie , mniej się na baczności i błagam wróć do nas nie tylko ja na Ciebie tu czekam pamiętaj.
Piotr tez pożegnał się z przyjacielem
Potem przyszła kolej na Wiktorię  której do oczu cisnęły się łzy. Powoli podeszła do Przemka zatrzymując się kilka centymetrów od niego patrzyła mu w oczy które teraz  zrobiły się bardzo smutne, zapewne tak samo jak jej. Chciała mu powiedzieć jak bardzo będzie jej go brakowało, jak bardzo ją ostatnio zranił, zapytać co dalej z nimi czy są jacyś oni i czemu wyszedł nic nie mówiąc czemu ja tam zostawił ...  i ostatnie czy ją kocha czy to co się wydarzyło faktycznie nic dla niego nie znaczy… Miała jeszcze mnóstwo innych pytań lecz nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa… Wpatrywała  się w jego oczy  chciała pożegnać go pocałunkiem lecz nie miała na to odwagi.
Przemek również milczał chciał jej tak dużo powiedzieć , wytłumaczyć  , lecz za razem  czego by nie wypowiedział było by złe.  Spojrzał na nią , przybliżył się  do niej  .. patrzył w oczy w, te przepełnione smutkiem oczy.
Oboje  nie wiedzieli  co mają sobie powiedzieć , brakowało im słów. Przytuliki się tylko jak  przyjaciele a Wiktoria odeszła szybko  ukradkiem ocierając łzę z policzka. Widząca to Agata położyła  wspierająco rękę na ramieniu przyjaciółki która nie była w stanie odwrócić się ponownie do Przemka i przez chwilę stała tyłem wykorzystując  moment kiedy Agata żegnała przyjaciela.
Agata podeszła do Przemka
- Nie wiem co wy wyprawiacie, nie wiem co jest grane ale czy to co robisz naprawdę ma sen? Jeśli tak to udanej podroży- Agata przytuliła przyjaciela i wróciła do Wiki  która wtuliła się w jej ramię.
Przemek odszedł do reszty grupy
A Hana, Piotr, Agata i Wiki wrócili do domu
Dom  Hany i Piotra
- Myślisz że Wiki chodzi tylko o wyjazd Przemka że to tak z tego powodu?- Hana
- Znam ją dość długo i myślę ze chodziło o coś więcej- Piotr
- Ja też  tak myślę, ale o co mogło chodzić, ja wiem że kiedyś oni razem ale chyba nie odżyły dawne uczucia? –Hana
- Myślę że coś może być na rzeczy- Piotr
- Spróbuje  czegoś więcej się dowiedzieć w szpitalu..- Hana oparła się o blat kuchni
Piotr podszedł do niej  i położył jej ręce na biodrach
-Nie myśl o tym teraz-Piotr obdarzył Hane pocałunkiem .



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z plotek- tajne przez poufne

Co za plotkarski świat heheh... z plotek wiem że do serialu ponoć ma wrócić Tomasz:) ...::):)) CO WY TA TAKI POWRÓT? 

wtorek, 7 stycznia 2014

Kochani chyba coś na mnie spłynęło

Kochani ostatnio chyba coś na mnie spłynęło i zaczęłam pisać i daje fragment by nie było

,,Po upojnej nocy spędzonej z Zapała, Wiktoria obudziła się sam w jego łóżku  . Otworzyła oczy  oparła się na łokciach i spojrzała na pustą poduszkę obok.
Niebyło nigdzie śladu ze on tu był tej nocy , podniosła się do pozycji siedzącej  rozglądając się po pokoju czy przypadkiem nie zostawił nigdzie żadnej karteczki, informacji  ze nie żałuje tej nocy. Nie znalazła ani karteczki ani zostawionego śniadania czy kwiatka.  Jej serce z minuty na minutę pękało w drobny mak, roztrzaskało się jak stłuczona szklanka… łzy stanęły je w gardle i napierały na oczy
„ Do cholery nie mogę teraz płakać, nie teraz nie dziś, nie tu! Nie przez niego!”- myśli jak pioruny  wpadały do głowy. Pozbierał swoje ubrania i pośpiesznie je włożyła, w głębi duszy modliła się aby się nie rozpłakać . Uchyliła drzwi jak by sprawdzała czy  nikt jej nie zobaczy , chciała za wszelką cenę by nikt nie widział jej rozpaczy w oczach. Wyszła z jego pokoju  zrobiła dw krok w stronę swojego..kiedy drzwi od łazienki otworzyły się"

pytania i odpowiedzi

kochanie nie wiem czy w serialu Wiki i Adam będą razem, niestety takiej informacji nie posiadam:) a poniższe informacje wykorzystałam od dobrej woli Asi:)
A jeśli chodzi o watek Wiki to wiem że ktoś wróci do jej życia znów ta postać  może się pojawić choć jeszcze nie teraz... więcej nie mogę.:)- znów zrobię zamieszanie ale błagam fani fawi i adwi bez emocji to ponoć tylko plotka  :) ja coś ustalę dam znać :)

Dziękuje Anonimowi za miły komentarz : ) bardzo bardzo dziękuje

niedziela, 5 stycznia 2014

Imprezowo -544 przed, przed premiera

Na razie jedno zdjęcie z odcinka 544:)


Mam wrażenie, że nic ważnego mnie tu nie czeka- Przemek dowiaduje się o ciąży Oli

Tuż przed wyjazdem na misję, Przemek odbywa ostatni dyżur w Leśnej Górze. I ostatni raz operuje z Wiktorią.
Lekarka wciąż ma nadzieję, że przyjaciel zostanie w Polsce. Jednak Zapała,
rozgoryczony, rzuca cicho:
- Mam wrażenie, że nic ważnego mnie tu nie czeka. Ty, Agata, Adam na coś się
zdecydowaliście, a ja.. jakoś nie widzę przed sobą celu!
I po chwili otwarcie wyznaje, że chodzi o miłość.
- Wiesz, nam jakoś nie za dobrze wyszło. Przez chwilę myślałem, że może ta mała Ola.
- Za długo się zbierałeś. Ktoś cię ubiegł.
- Naprawdę? Nie wiedziałem, że się z kimś umawia.
- No nie mów mi, że nie zauważyłeś, że ona jest w ciąży!
Doktor Consalida - nieświadoma, kto zostanie wkrótce ojcem - wzrusza tylko
ramionami. Za to Przemek od razu domyśla się prawdy... I jest w szoku!
Czy młody chirurg zostanie jednak w kraju i otoczy Olę opieką? 

witajcie po świętach i nowym roku

Wiem wiem popełniłam grzechów mnóstwo i nic nie pisze ale ma za dużego lenia mam pomysły ale nie ma siły pisać :)
Dziś jednak postanowiłam coś tu dodać nie obiecuje opowiadania nie wiem może jakieś foty czy coś ale pierw pytanie do was czy widzieliście przeciek z  kolejnych 2 odcinków?

środa, 18 grudnia 2013

Sweterek na drzewko..:)



Moim zdaniem teks odcinka. A jak wy sadzicie?









Agata: -Jest 7 rano można wiedzieć co ty robisz?
Wiktoria:  -Sweterek na drzewko
Agata: - Co?


 Na twarzy Agaty pojawia się uśmiech
 Agata:- hym
Wiktoria: To pozwala się odprężyć i się zrelaksować i pozbierać myśli
Agata:  I uciec

Wiki: Ja nie uciekam, po prostu ja ma więcej czasu ! Nie lubię siedzieć  bezczynnie
Agata : O to wspaniale, to choć ze mną
Wiki: Gdzie?
Agata : Na warsztaty bioenergioterapi.


Wiki: Po co?










Agata : yy żeby nie siedzieć bezczynnie ,na przykład?
Wiki: czekaj, czekaj, czekaj to ze mną jest już tak źle że mi potrzebne takie uu czary mary . один, два .Przestań..-Wiki zaczyna się śmiać i kładzie głowę na kolanach przyjaciółki –Przepraszam -dodaje 
Wiki po chwili  : Agata? Po co ci to?
Agata :  Nie mogę z Toba o tym rozmawiać
Wiki: dlaczego?
Agata :  Bo masz zła aurę.
Wiki: Dobra rozumiem




niedziela, 1 grudnia 2013

Dziekuje

Jestem mile zaskoczona i zdziwiona tymi komentarzami dziękuje bardzo to motywuje do pracy, wiec dziś pisze opowiadanie :)

środa, 20 listopada 2013

A dziś na blogu

A dziś na blogu znajdziecie zdjęcia i opowiadanie

oblanie kwasem -opowidanie


 Mini opowiadanie  jednorazowe zainspirowane tym co na planie i tym co w zwiastunie
.  masa błędów przepraszam  będę poprawiała  na bieżąco


Oblanie kwasem





Wieczór hotel rezydentów
Wiki wyciąga mąkę z szafki i wysypuje  połowę torby na blat ,do kuchni wchodzi Adam.
- O przepraszam, myślałem że tu nikogo nie ma- Adam  chciał się wycofać z kuchni  lecz Wiki go zatrzymała
- Hej  poczekaj, co jest?- Wiki otrzepując  ręce z mąki
- Nic nie będę ci głowy zawracał- Adam spuścił głowę
-  Wiesz już mi ją dziś raz zawróciłeś ,muszę się jakoś zrehabilitować po tej nie udanej operacji – Tym razem Wiki posmutniała
- Przestań to nie twoja wina, tej nogi nie dało się uratować-Adam
- Dobra- Wiki otrzepała ręce z mąki-pokaż co tam masz-Wiktoria wskazała głową na trzymaną kartkę
-A nic takiego … -Adma  oparł się o blat kuchni –  To papier z Urzędu Stanu Cywilnego odnośnie mojej mamy i jakoś nie ma odwagi go otworzyć- Adam
- Wiesz myślę ze to trudne stanąć oko w oko z prawdą ale chyba lepiej to wiedzieć niż dalej żyć w niewiedzy- Wiki

-  Racja ale boje się..-Adam
- Słuchaj ale tak to codziennie będziesz się tym gryzł i zastanawiał a tak to będziesz miał jasność -Wiki
-  Przeczytaj to za mnie-Adam
- Ja? Co ty, oszalałeś , nie mogę –Wiki
- proszę , chyba łatwiej mi będzie to przetrawić słysząc to z twoich ust-Adam
- dobrze- Wiki wyciągnęła dłoń po kopertę, otworzyła ją i prześledziła tekst w pewnym momencie jej wzrok się zatrzymał, spojrzała niepewni na Adam i ponownie znów na teks.
Te spojrzenie nie umknęło Adamowi
-Coś nie tak?- Adam

Wiki spojrzała  na Adam  nie wiedziała czy to dobry pomysł mu o tym mówić
-Wiki mów! -Adam
- Ok , tu jest napisane że twoi rodzice zginęli w wypadku- Wiki spojrzała na Adam  który  tylko przytknął  ,uśmiechnął się i wyszedł z hotelu
- Adma! -Wiki  krzyknęła za nim lecz on już był na zewnątrz. Założyła buty i włożyła sweter i wyszła za nim, znalazła go na ławce przed hotelem
- Mogę?- spytał siadając na ławce
-  Jasne..-Adam
 Początkowo  oboje milczeli  Wiki wpatrywał się w gwiazdy , Adam patrzył przed siebie
- Dziękuje- Adam połaził rękę  na jej dłoni- jeszcze raz dziękuje, dzięki tobie już wiem wszystko- Adam złapał ją za rękę
Wiki odwzajemniał uścisk  lecz po chwili wysunęła  rękę trochę ja ten gest speszył.
Potem przyjaciel rozmawiali  o minionym dniu
Następnego dnia oboje  stawili  się na dyżurze.
Wieczorem pokój lekarski,  Wiki wypełnia papiery , wchodzi Adam
- Hej a ty nadal tu-Adam trzymając coś za plecami.
- tak ale już kończę- Wiki spogląda na przyjaciela który jest uśmiechnięty- A ty co taki wesoły?
- Bo chce ci podziękować  i mam coś dla ciebie-Adam
Wiki zdziwiona patrzy na kolegę
- Ale nie musisz mi dziękować- Wiki
-Ale chce- Adam stawia na stole przed nią  pluszowego brązowego psa
Wiki wybucha ze śmiechu widząc swojego nowego przyjaciela
- co to?- rozbawiona Wiki pokazuje na psa
- Z tego co się orientuje to  pluszowy pies- Adam  kuca obok koleżanki i spogląda na pieska
- To widzę, ale nie trzeba było..-wiki
-nie podoba ci się?- Adma
- Nie no jest słodki  i …- Wiki uśmiecha się
-  Chce żeby miał na ciebie oko- Adam
- Wiki kreci z uśmiechem głową, podnosi się , to samo robi Adam , wkłada pieska do torby  i całuje Adam w policzek.
- Trzymaj się i dziękuję, znajdę dla niego dobre miejsce- Wiki wychodzi
Po chwili i Adma opuszcza pomieszczenie, wychodzi ze szpital zapalić papierosa z daleka obserwując  odchodząca Wiki. Nagle jakiś mężczyzna pobiega do Wiki z mała butelka i wylewa jej zwartość dziewczyna  zasłania się torbą i upada na schody zaczyna krzyczeć z bólu. Adma rzuca papierosa na ziemie i biegnie do przyjaciółki. Podnosi przerażoną dziewczynę ziemi.  Wiktoria wpada w ramiona Adam cała drży i płacze z bólu.
Adam prowadzi Wiki na izbę przyjęć , pomaga jej zdjąć kurtkę
 Pierw  pobieżnie  ogląda czy nie ma innych ran następnie zajmuje się  oblanym kwasem ramieniem
- Już kończę- Adam  kończąc bandażować- Zaraz powinno przestać boleć
-Spoko – odpowiada Wiki zaciskając wargi z bólu
Ok  już wszystko zrobiłem Adma spogląda na przerażoną  przyjaciółkę
-  Już mogę iść tak?- Wiki
-O nie ! nie wypuszczę Cie  w takim stanie- Adam
-Ale nic mi nie jest, naprawdę- Wiki próbując  tymi słowami uspokoić samą siebie
Nagle drzwi do gabinetu otwierają się gwałtownie i wchodzi wzburzony mężczyzna
Wiki zaczyna drzeć i przysuwa się bliżej Adma
- Przepraszam do cholery!!! Ile mam tu jeszcze czekać!- mężczyzna
- przepraszam ale jestem zajęty, nie widzi pan?- Adam
-  No waśnie widzę!- mężczyzna  pokazuje głową  przerażoną Wiktorię która prawię wtula się w Adma
- Proszę stąd wyjść ! – Adma
- przepraszam jak długo mam czekać aż ta paniusia się panu w rękaw wypłacze !-mężczyzna nadal krzyczy
-Siostro  proszę wyprowadzić tego pana-Adam
- dobrze- pielęgniarka wyprowadza  mężczyznę
Adam przytula Wiki która zaczyna płakać. Adam by uspokoić przyjaciółkę głaszcze ja po włosach i głowie , całuje w czoło
- Wszystko będzie dobrze- Adam całując w czoło Wiki.


Koniec jak na dziś Mozę ciąg dalszy nastąpi jeszcze nie wiem

a jednka

dobra kochani mam wene pisze moze zdarzę do 20.40!!! trzymać kciuki

nie udało się

Chyba nie dodam odpowiadania o oblaniu ja kwasem ale może to i lepiej na razie nie ma weny..

A teraz pytanie czy serialowa Wiki własnie robi ciasto czy to wzorek?
Bluzka Wiktorii i jej ręka jest wyraźnie ubrudzona mąką czy mi się to tylko wydaje?- A tak mała rozkmina dziś dzień , penie macie ich więcej :D


Zwiastun!!!

Zwiastun tego co za tydzień!!!
http://archiwum.nadobre.tvp.pl/119872

już za tydzięń

A teraz coś specjalnego!!!




odcinek 539 już za tydzień





A co za tydzień?






f4a129a8 a139 461f 9322 36cfb03e9117 xxl

Dziekuje

Dziękuję wszystkim którzy ostatnio skomentowali opowiadanie  , nie wiem czy będę to komentowała ale jest to fajna inspiracja do opowiadania, mam nadzieje że niedługo ja sam coś już w końcu dodam :d

niedziela, 17 listopada 2013

JEDNORAZOWE OPOWAIDANIE

Poniżej znajdziecie JEDNORAZOWE OPOWIDANIE


 Witajcie. Postanowiłam z koleżanką 

Kasią połączyć siły i napisałyśmy razem 


opowiadanie :0


Zapraszamy do czytania, komentowania



Dramat Wiki

Ten dzień zaczął się normalnie, nie zapowiadał nic złego.  Wiktoria od czasu oblania kwasem pierwszy dzień zaczęła pracę. Po popołudniu, gdy wypełniała karty nagle wszedł pewien mężczyzna.
- Co ty kur.wa sobie wyobrażałaś, że cię nie znajdę i nie dobije!- Mężczyzna krzyczał pełen agresji.
Wiktoria podniosła się z krzesła i stanęła oko w oko ze swoim oprawcą, zrobiła kilka kroków do tyłu- Co pan tu robi?- Przerażona Wiki zaczęła powoli panikować jednak nie dała tego po sobie poznać.
- Chce byś się czuła tak jak moja córka, która nie może realizować swoich marzeń. A ty wiesz, co to znaczy.- Zaczął krzyczeć.
- Przykro mi, lecz zapewne ktoś już panu tłumaczył, że nie było innego wyjścia. Pana zachowanie nie przywróci jej stopy. - Wiki ledwo powstrzymywała drżenie głosu.
-  Nie? Ale może pokaże to pani jak ciężko jest żyć bez reki czy nogi jak nie można normalnie funkcjonować! Nie pozwolę na to by odpowiedzialny za to lekarz nie uniknęła kary! Moje dziecko nie wróci już nigdy do tego, co lubi! A pani będzie mogła nadal operować i krzywdzić ludzi!. Musisz zobaczyć jak to jest!- mężczyzna zrobił krok w stronę przerażone lekarki. Wiki spostrzegła błyszczące ostrze noża trzymanego przez mężczyznę w  prawej ręce.
- co to jest? Co pan robi ?- Wiki cofnęła się kolejne kilka kroków w stronę rogu pokoju lekarskiego.
- A na co twoim zdaniem to wygląda?- mężczyzna zacisnął dłoń na rękojeści noża i wysunął go w stronę Wiktorii- Chce ci odrąbać rękę su.ko! -Mężczyzna zrobił krok w stronę Wiki. Wiki ogarnął strach
- Niech się pan uspokoi- Wiki uniosła ręce w geście uspokojenia mężczyzny.
- Ja jestem spokojny i to bardzo. Chce tylko by nastała sprawiedliwość.- Podszedł do niej.
- Proszę Pana proszę się uspokoić to co pan robi nic nie zmieni poza tym jak ktoś tu wejdzie to pan będzie miał najbardziej przechlapane wie pan policja itd. A tak to możemy się rozstać w porozumieniu.
- Ty chyba żartujesz może jeszcze mi zaproponujesz łapówkę za milczenie, co? -W tej chwili rękę z nożem  podniósł w stronę jej głowy.
- Człowieku to nie ma sensu błagam nie…- w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się.
- Zostaw ją- Adam wszedł do pokoju lekarskiego i doznał szoku, początkowo chciał obezwładnić napastnika lecz zdał sobie sprawę że nie jest to dobry pomysł.
- W ten sposób nic pan nie zdziała, zabijesz ją i będziesz miał same problemy a jej śmierć nie przyniesie ukojenia-Adam próbuje uspokoić napastnika.
- Moja córka przez nią straciła nogę! Ja chce jej tylko pokazać jak to jest!- Stwierdził ojciec pacjentki.
- Trafisz przez to do wiezienia, chcesz by twoje dziecko przez wiele lat widziało ojca w więzieniu?!Zmarnujesz sobie i córce życie!- Adam próbował uspokoić mężczyznę
- Masz dzieci?! No masz dzieci? -Mężczyzna zaczął agresywnie krzyczeć.
Adam spojrzał na Wiktorię, wiedział że ona właśnie myśli o swojej córce.
- Nie -Adam
- To nie wiesz jak czuje się ojciec, który musi patrzeć na cierpienie swojego dziecka!-
-nie  ale..-Adam nie dokończył bo Wiki mu przerwała
- Ja ma córkę-Wiki odezwała się z trudem.
- Chyba nie chcesz zrobić z jej córki sieroty, pomyśl, co by twoja córka na to powiedziała, na pewno by nie chciała tego-Adam spróbował z tej strony do niego przemówić. Mężczyzna odwrócił się w stronę Adama- Ja tylko chce sprawiedliwości- gwałtownie podszedł do Wiki i uniósł nóż zamachnął się i upadł obok Wiki wypuszczając nóż z ręki za przyczyną Adama który  obezwładnił napastnika przewracając go na ziemię i wykręcając mu ręce do tyłu , czym spowodował upadek noża. W tym momencie do pokoju wszedł ochroniarz, który akurat przechodził obok i przejął bandytę,. Adam najpierw spojrzał na Wiki która stała pod ścianą przy oknie totalnie przerażona ze łzami w oczach. Podszedł do niej i ją przytulił- Wiki już w porządku najważniejsze, że nic Ci się nie stało.
- Dlaczego? Dlaczego zawsze ja? Mam tego dość. - Powiedziała Wiki wtulając się w niego i dając upust swoim emocjom. On głaskał ją po głowie, potem przytulił mocniej do siebie i głaskał po ramionach, przesuwając dłońmi w górę i w dół do momentu aż przestała drżeć. Kiedy Wiki względnie wyglądała na spokojną, odsunęła się od niego jednak tylko na tyle by spojrzeć na jego twarz
- Dziękuje, bardzo dziękuje, po raz kolejny mnie przed nim uratowałeś-
 - Jesteśmy przyjaciółmi, więc to mój obowiązek-Adam spojrzał w jej oczy i pomiedzy nimi zapadło milczenie.
Wiki odwzajemniła spojrzenie, lecz po chwili wzięła głęboki oddech - Czy mógłbyś mnie już puścić - Wiki zawstydzona spuściła wzrok oczekując momentu, w którym Adam zdejmie ręce z jej ramion.
- Tak jasne- Adam speszony podniósł ręce do góry. Wiki odsunęła się od niego w kierunku wyjścia, lecz przy drzwiach zawahała się, ponieważ strach i wyobraźnia wróciły do niej.
- Wiki, w porządku?- Zapytał Adam widząc jej niepewne zachowanie.
- Tak, a co ma być nie w porządku?- Lekarka jak zawsze chciała udać twardą.
-  To może pójdziesz do hotelu chyba na dziś masz dość dyżuru co?- Zapytał tak na luzie.
- Nie, dam radę idę na odział. - Odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Ok, ja coś jestem w lekarskim.- Przypomniał Adam a Wiki wyszła.
Idąc korytarzem obserwowała mijających ją mężczyzn, w każdym widziała potencjalne zagrożenie. Na końcu korytarza jak światełko w tunelu zobaczyła Przemka, przyspieszyła kroku i niemal wpadła w ramiona przyjaciela.
-Wiki? Co jest?- Przemek zapytał za bardzo nie wiedząc jak się zachować
- Nie wiem… nie wiem, co się ze mną dzieje, nie mogę tu dłużej zostać, zabierz mnie stąd proszę- Wiki powiedziała na jednym tchu.
Przemek objął ją ramieniem i wyprowadził ze szpitala, usiedli razem na ławce przed hotelem. Wiki podciągnęła kolana pod brodę i oparła na nich głowę, milczała i zaczęła wpatrywać się w przestrzeń przed sobą. Nagle na jej policzkach pojawiły się łzy i jedna po drugiej spływały po policzkach. Przemek przechylił ją do siebie i objął. Oboje milczeli przez dłuższą chwile.  Pocałował ją w czubek głowy.
- Powiesz mi, co się stało? -Przemek zapytał delikatnie.
- Ten facet co oblał mnie kwasem, on znów tu był on próbował ..on …chciał mnie zabić -Wiki nie mogła złapać oddechu ponownie przed jej oczami przewijał się ten obraz.
Przemek dłońmi objął jej twarz.
- Wiki, Wiki !- Przemek próbował dotrzeć do przyjaciółki, lecz ona wydawała się jak by nieobecna, nic do niej nie docierało.
- Wiki. Wiki! Hej ,co się dzieje?! Wiki- próbował Przemek ponownie sprowadzić na ziemię.
- Tak - Wiki powoli odzyskiwała świadomość.
- Odprowadzę cię do hotelu, dobrze?-  Zaproponował jej Przemek.
Wiktoria potulnie podniosła się z ławki i poszła z nim do hotelu. Przemek zaprowadził Wiki do pokoju
- Przyniosę ci coś do zjedzenia i ciepłą herbatę, a ty się połóż i odpocznij- Wiktoria wykonała prośbę  przyjaciela i  położyła się na łóżku i przyciągnęła kolana do siebie próbując w ten sposób odciąć się od świata.
Po kilku minutach Zapała wrócił do pokoju Wiki z kanapkami i herbatą lecz zastał Wiktorię śpiącą , nakrył ją kocem i wyszedł z pokoju.
Wieczór
Tylko jedna słabo świecąca się lampka zdradzała ze ktoś jest w kuchni hotelu rezydentów. Na krześle przy stole z kubkiem herbaty, która już zapewne wystygła siedziała Wiktoria. Wpatrywała się w światła karetki migoczące za oknem. W którymś momencie do hotelu wszedł Adam. W pierwszej chwili myślał, że nikogo nie ma dopiero za moment zauważył, że w pomieszczeniu siedzi Wiki. Zdejmując kurtkę wszedł do wewnątrz.
- Hej, co tak sama siedzisz po ciemku? Gdzie wszyscy?- Zapytał zapalając górne światło.
- Nie wiem. Zgaś tak lepiej.- Odezwała się Wiki obojętnie.
- Wiki przestań ciągle o tym myśleć, zacznij normalnie funkcjonować. - Powiedział kucając obok niej.
- Adam, jeszcze raz chciałam Ci bardzo podziękować, żeby nie ty…
- Przestań każdy by tak postąpił na moim miejscu-Adam uśmiechnął się do niej.
 Wiki objęła jego twarz dłońmi, nachyliła się i pocałowała go w policzek, po chwili ich oczy się spotkały a ich oddechy zaczęły mieszać. Wiktoria nadal obejmowała twarz Adama dłońmi i nadal jej twarz była blisko jego twarzy. Po chwili ich twarze były coraz bliżej a usta wyrywały się do pocałunku.
W końcu ich usta się ze sobą zetknęły, najpierw w delikatnym pocałunku potem w coraz to bardziej namiętnych pocałunkach. Ona zsunęła się z krzesła i uklękła obok niego, z minuty na minutę ogarniał ich szał namiętności. Ona, czym prędzej próbowała pozbawić go bluzki, wsuwając mu ręce pod nią i przesuwając nimi w górę unosząc tym samym materiał, po chwili bluzka leżała już na podłodze.

On natomiast przejechał rękoma z szyj na dekolt gdzie palcami wyczuł rozchyloną cześć jej koszuli po omacku znalazł pierwszy guzik, potem szybko kolejne, po chwili jego ręce dotarły do jej brzucha a jego usta do jej szyj, młoda lekarka odchyliła głowę do tyłu a Adam schodził pocałunkami coraz niżej, aż dotarł do tych fantastycznych wzniesień na jej dekolcie. Zostawił tam kilka pocałunków i ponownie wrócił do jej ust, ona nie była mu dłużna, jej ręce teraz przesuwały się po jego klatce piersiowej, czym powodowała, że jego ciało zaczynało drżeć. Adam zsunął z jej ramion koszulę i rękoma pieścił jej ciało aż doszedł do spodni, oporny materiał dość szybko choć oboje musieli wstać i kolejne udało się usunąć teraz jego ręce pieściły jej biodra następnie ponownie brzuch i jeszcze skryte w biustonoszu piesi. Wiktora złapała jego dłoń i pociągnęła  za sobą na górę tam spędzili upoją noc.